2010-12-01 22:01:27
Gdy spotykają się drużyny z czołówki, zawsze można liczyć na emocje. Tak było i tym razem. Po stojącym na bardzo wysokim poziomie meczu z Klubem Kibica AZS PW dość pewnie zwyciężył zespół Wydziału Inżynierii Chemicznej i Procesowej Politechniki Warszawskiej.
Pierwszy set był dość wyrównany, z lekkim wskazaniem na inżynierów. W ofensywie dobrze spisywali się Tomasz Bojek i Wojciech Grabowski, a w przyjęciu świetną pracę wykonywał Arkadiusz Moskal. Kibice odpowiedzieli punktami Michała Janiszewskiego oraz Grzegorza Dziełaka i jak zawsze
dobrym rozegraniem Katarzyny Janiszewskiej. Ożywienie wprowadziło wejście na boisko Przemysława Jażło, który od razu zaznaczył swoją obecność pojedynczym blokiem. Jednak to WIChiP PW był górą.
Druga część meczu była podobna, ale obu drużynom przydarzyło się więcej błędów. Momentami KK AZS PW miał problem z przyjęciem, co wykorzystywali rywale, grając na skrzydło do Łukasza Makowskiego lub
na środek do Piotra Bazarnika. Trudne piłki bronili Wojciech Grabowski i Anna Woińska, dzięki czemu ich drużyna mogła cieszyć się ze zwycięstwa także w tym secie.
W ostatniej odsłonie spotkania zmotywowani kibice wzięli się do roboty. Świetnie zbijał Grzegorz Dziełak, wspierał go Adam Regalski. Nieco gorzej było w przyjęciu i defensywie, co bezlitośnie wykorzystali gracze WIChiP-u i to oni zgarnęli trzy punkty do ligowej tabeli.
WIChiP PW - Klub Kibica AZS PW 3:0 (25:20, 25:18, 25:17)
2010-12-01 22:10:18
Środowe spotkanie drużyn Neckermann i KNF zakończyło się wynikiem 1:2. W pierwszym secie Neckerman zwyciężył rywala wynikiem 25:20, dzięki błyskawicznym i skutecznym atakom Krystiana Redlarskiego i świetnej obronie Bertranda Jasińskiego.
Lider Neckermanna popisał się również serią kapitalnych zagrywek i miał duży wkład w zwycięstwo turystycznych w tej partii.
Podczas drugiego seta po stronie Komisji Nadzoru finansowego pojawił się spóźniony Piotr Banasiak i mecz nabrał zupełnie innego wymiaru. Baniasiak we współpracy z Piotrem Orczykowskim aż czterokrotnie zablokowali przeciwnika, co niewątpliwie pozwoliło przejąć inicjatywę w spotkaniu i zwyciężyć drugiego seta 25:13 w ciągu zaledwie czternastu minut.
Trzeci set to przede wszystkim bezbłędne przyjęcia i agresywne ataki Artura Błachnio i Bartłomieja Kurzei z KNF. Tym razem nie było jednak tak łatwo, bowiem po stronie Neckermanna bardzo niewygodny okazał się Marcin Bańcerowski. Jego defensywa zarówno podczas obron jak i przyjęć w połączeniu z walecznym nastawieniem jego pięcioosobowego składu zdecydowanie utrudniła Komisji Nadzoru Finansowego zdobywanie kolejnych punktów. "Nadzorcy" mimo to poradzili sobie i zwycięzyli 25:19, a w całym meczu 2:1.
Neckermann - KNF 1:2 (25:20, 13:25, 19:25)
2010-12-01 22:20:42
Drużyna WSiP-u znów nie wykorzystała w pełni swoich możliwości. W meczu przeciwko zespołowi Comp S.A. nie umiała rozstrzygnąć seta na swoją korzyść. Należy podkreślić, że komputerowcy - choć licznie przybyli na Ursynów - bez kobiety w składzie mogli wystawić tylko pięciu zawodników.
W pierwszym secie drużyna Compa zaczęła od mocnych serwisów Marcina Wojtasia, dzięki którym komputerowcy zdobyli aż 8 punktów. Ataki Radosława Szyszko i Marcina Ligenzy dopełniły całości i ich drużyna „na spokojnie” przy stanie 24:12 postanowiła dać szansę poprawienia wyniku przeciwnikowi. W polu zagrywki stanął Paweł Saczawa, a jego zespół zdołał dociągnąć wynik do 20:25. Set skończył się efektownym atakiem Marcin Ligenzy.
W drugiej partii Comp ponownie zaczął od kilkupunktowej przewagi, lecz tym razem przeciwnik nie czekał długo z odrabianiem punktów i od wyniku 10:9 wciąż starał się utrzymywać kontakt. Prawdziwe emocje pojawiły się dopiero w końcówce seta, kiedy to drużyny grały na remis. Blok Pawła Saczawy i Izabeli Kołodziejczyk na Marcinie Ligenzie to jedna z lepszych akcji meczu. W Compie dobrze spisywał się Radosław Szyszko. Po obu stronach zawodnicy dwoili się w obronach. Błędy w ataku drużyny WSiP-u w dużej mierze przyczyniły się do przegranej w tej partii 24:26.
Ostatni set przypominał poprzedni, ale tym razem to zespół WSiP-u zaczął od przewagi. Została ona roztrwoniona przez błędy w przyjęciu i nieskuteczny atak. Mecz skończył się wygraną komputerowców za trzy punkty.
WSiP - Comp S.A. (I liga) 0:3 (20:25, 24:26, 22:25)
2010-12-01 22:40:30
Kolejne gładkie zwycięstwo zanotował na swoim koncie zespół ING, który pokonał tym razem drużynę GfK Polonia. Tym samym ING Volleyball Team wciąż pozostaje jedyną niepokonaną drużyną w pierwszej lidze.
Wszystkie partie miały podobny przebieg - ING nie dało szans przeciwnikowi. GfK punktowało właściwie po błędach bankowców. Kilka skutecznych ataków kapitana - Michała Matyska nie pomogło zespołowi podnieść się z kolan. W przyjęciu i obronie dwoił się i troił Adam Gorecki, bez wsparcia kolegów nie mógł on jednak nic zrobić. W pierwszym secie raziły błędy w rozegraniu oraz niezrozumienie na boisku.
Drugi set ze stuprocentową skutecznością w ataku rozpoczął Konrad Kurza. Trzeba podkreślić, że ten element gry jest bardzo silny w zespole ING, bo oprócz wspomnianego już zawodnika dobrze atakowali również Piotr Pochwała i Daniel Wiliński. Należy także odnotować, że również Zuzanna Adamska kilkukrotnie pokazała swoje możliwości w tym elemencie zdobywając cenne punkty.
Taka postawa "lwów" dała im zwycięstwo i wróży szybki powrót do ekstraklasy.
GfK Polonia - ING Volleyball Team 0:3 (15:25, 12:25, 13:25)
2010-12-01 23:00:04
Takiego przebiegu sytuacji jak w środowym meczu Wincanton - Asseco chyba nikt się nie spodziewał. Programiści zdobyli trzy sety w wyjątkowo łatwy i szybki sposób. Wszystko przez nieobecność połowy zespołu Wincantona, którego parkietowe trio niestety nie miało zbyt wiele do powiedzenia.
Każdy z trzech setów wyglądał praktycznie tak samo. To był typowy obraz wojny błyskawicznej w wykonaniu Asseco. Ciężko zarzucić cokolwiek zawodnikom Wincantona, bowiem trzy osoby to zdecydowanie za mało do gry na pełnowymiarowym boisku. Przeciwnicy wykorzystali to w stu procentach. Długie serie asów serwisowych Izabeli Kowalczuk, ataki Dawida Ruby, Cezarego Miksy i kapitana Łukasza Kujawskiego dały drużynie Asseco trzy wygrane sety: 25:5, 25:10 i 25:6.
Zawodnikom Wincantona należy się jednak bezwzględny szacunek za godną walkę do końca, bez względu na przewagę przeciwnika. Nikt nie myślał tu o oddaniu meczu walkowerem. I taka postawa się liczy. Każdy z obecnej trójki zrobił, co tylko mógł. Anna Skrzypczak pomogła w przyjęciu, Łukasz Grzechnik przeprowadził cztery skuteczne ataki i cały czas wykazywał wolę walki, na co wskazywała aktywna obrona. Jacek Kuczaba dwa razy zaskoczył rywali świetnym atakiem i pomagał w przyjęciu. Prawdziwie bohaterska postawa Wincantona to wzorowy przykład dla wszystkich, którym nie udało się dotrzeć na czas w ten mroźny wieczór.
Wincanton - Asseco Poland 0:3 (5:25, 10:25, 6:25)
2010-12-01 22:30:14
Stawka meczu Andry z RB Teamem była wysoka. Nic więc dziwnego, że obu zespołom bardzo zależało na zwycięstwie. Zwycięzca uzyskiwał awans do fazy play-off.
Pierwszy set to walka punkt za punkt i od razu nerwy. Kontuzji kostki doznał Paweł Jeż, z drugiej strony podobne problemy miał Radosław Filipiak, lecz ostatecznie zdołał on wrócić do gry, poświęcając się dla zespołu. Na boisku iskrzyło, a zawodnicy mieli dużo pretensji do pracy sędziego, dzięki czemu mecz był bardzo emocjonujący. W aspekcie sportowym trochę lepsze była reprezentacja firmy Reckitt Benckiser, która pewnie doprowadziła do końca seta.
Druga część meczu była bardzo wyrównana. Po stronie RB Teamu jak zwykle dobrze funkcjonowała zagrywka, w defensywie i ataku świetnie spisywał się Grzegorz Dynarek, będący w tym sezonie w bardzo dobrej formie. Wspomagał go dysponujący mocnym uderzeniem Krzysztof Sar. Jego brat Mariusz udowodnił z kolei, że nieprzypadkowo otrzymał tytuł najlepszego rozgrywającego poprzedniego sezonu. Po stronie Andry siłę ofensywną stanowili jak zwykle Artur Kowalik i Łukasz Komorowki, który dodatkowo bardzo poświęcał się w obronie. Na rozegraniu nieźle spisywał się Jacek Komorowski, który wykonał wiele pracy, by utrudnić rywalom ustawianie bloku i ułatwić zadanie atakującym. Gracze Andry
spisywali się jednak gorzej w defensywie, gdzie mieli problemy z obroną ataków rywali.
Ostatni set okazał się być łatwym łupem dla graczy RB Teamu. Andra w tej fazie meczu nie mogła złapać odpowiedniego rytmu, oddając rywalom wiele punktów po błędach. Zawodnicy Reckitt Benckiser postawili na trudną zagrywkę. Dało im to zwycięstwo i "rzutem na taśmę" to oni znaleźli się w fazie play-off.
Andra - RB Team 0:3 (18:25, 21:25, 15:25)
2010-12-07 22:11:05
Spotkanie pomiędzy GfK Polonia a KNF było bardzo wyrównane. Po niezwykle zaciętym meczu ze zwycięstwa cieszył się zespół KNF, który wygrał 2:1.
Na początku pierwszej partii świetnie spisywali się Piotr Orczykowski oraz Michał Matysek. GfK Polonia znakomicie broniło ataki rywali, jednak nie potrafiło wypracować znaczącej przewagi; 15:14. Dzięki serii trudnych serwisów Piotra Domańskiego KNF wyszedł na prowadzenie 20:17. Po chwili dwoma asami serwisowymi odpowiedziała Anna Korczak i na tablicy widniał remis 21:21. Po emocjonującej końcówce zwycięstwo odniósł KNF; 25:23.
Początek drugiej odsłony był bardzo wyrównany. Dzięki skutecznej grze Adama Goreckiego GfK Polonia wypracowało kilka punktów przewagi; 14:11. W szeregach KNF dobrze prezentował się Bartłomiej Kurzeja i po chwili jego zespół wyrównał stan seta na 18:18. Trudna zagrywka Piotra Domańskiego w końcówce seta zadecydowała o zwycięstwie KNF 25:22.
Od pierwszych piłek trzeciej partii bardzo dobrze spisywał się Artur Błachnio. GfK Polonia nie zamierzało jednak łatwo "oddać" rywalom ostatniego seta. Dzięki serii Andrzeja Surmy w polu serwisowym socjolodzy wyszli na prowadzenie 12:8. Bezbłędnie atakowali Piotr Orczykowski oraz Michał Matysek, a dzięki ofiarności Adama Goreckiego GfK Polonia miało wiele okazji do kontrataków; 16:12. Po ciekawej końcówce set padł łupem GfK Polonia; 25:20.
KNF - GfK Polonia 2:1 (25:23, 25:22, 20:25)
2010-12-07 22:25:44
Przed meczami fazy play-off mieliśmy do czynienia z kilkoma spokojniejszymi meczami w I lidze. W jednym z nich zespół Compa podejmował Deutsche Bank.
Bankowcy od początku pierwszego seta nie mogli "wstrzelić się" w mecz, mając duże problemy z przyjęciem. Duża w tym zasługa dobrze zagrywających komputerowców, a zwłaszcza Pawła Łaskawskiego. Siatkarze Deutsche Banku próbowali atakować z sytuacyjnych piłek, jednak gracze Compa spisywali się świetnie w obronie. W ofensywie najmocniejszym punktem był kapitan, Piotr Szczepanek, który co chwila nękał rywali mocnymi zbiciami.
Najlepszy na boisku w pierwszym secie zawodnik nieoczekiwanie usiadł jednak na ławce rezerwowych w drugiej odsłonie meczu, a do roboty wzięła się drużyna Deutsche Banku. Po raz kolejny wysoką skutecznością wykazał się Tomasz Rieff, a w defensywie dobrze spisywali się Michał Ptasznik i Joanna Szczypa. Zawodnicy Compa podeszli do tej części spotkania nieco zdekoncentrowani, tracąc wiele punktów bo błędach własnych. Gdy wzięli się za odrabianie strat, kilka dobrych akcji przeprowadzili bankowcy i przypieczętowali zwycięstwo w drugim secie.
Niezadowoleni z przebiegu sytuacji gracze Compa wzięli się do roboty w trzeciej odsłonie meczu. Coraz lepiej w ofensywie spiwsywał się Marcin Ligenza, dostając tym razem od rozgrywających lepsze piłki. W defensywie dużo sytuacji "wyciągnęli" Marcin Wojtaś i Daria Drobiecka. Natomiast najwięcej punktów, po bardzo pomysłowych zagraniach, zdobył kapitan Piotr Szczepanek. Największym problemem graczy Deutsche Banku było przyjęcie, które zawaliło drużynie mecz. Bankowcy większość piłek oddawali rywalom, a kiedy na zagrywkę w Compie wszedł świetnie serwujący Paweł Łaskawski, sytuacja stała się dla Deutsche Banku jeszcze gorsza, wobec czego komputerowcy pewnie zwyciężyli w trzecim secie.
Deutsche Bank - Comp S.A. 1:2 (13:25, 25:18, 13:25)
2010-12-07 22:32:29
W pierwszym z arcyważnych meczów o miejsca 5-8 drużyna SMG/KRC 2:1 pokonała Think Team. Tym samym socjolodzy wywalczyli utrzymanie w ekstraklasie, a komputerowcy spadają do I ligi.
Zespołowi Think Teamu w walce o utrzymanie przeszkodziła absencja podstawowych graczy, którzy nie mogli pojawić się na Ursynowie ze względu na obowiązki służbowe. Choć słowo "przeszkodziła" podane jest tu tylko z założenia. Komputerowcy bowiem, grając we czwórkę, rozegrali najlepszy mecz w tym sezonie. W dwóch przegranych setach pokazali niesamowitą ambicję i wolę walki, a partie te rozstrzygnęły dopiero zacięte końcówki.
W trzeciej odsłonie SMG/KRC, pewne już utrzymania, zagrało bez właściwej koncentracji. Socjologom spadła wyraźnie skuteczność przyjęcia i ataku, co skrzętnie wykorzystali reprezentanci Lenovo. Ze swoim liderem - Robertem Olszewskim na czele komputerowcy konksekwentnie punktowali, nie popełniając błędów. Swoje "trzy grosze" dorzucili także aktywny na siatce Jan Kornaś, świetny w obronie Artur Sułkowski i jak zwykle niezawodna Elżbieta Turkowska.
Najlepszym zawodnikiem meczu był kapitan SMG/KRC - Paweł Oziębło. Dobrze wypadli również Rafał Sobczak, który świetnie blokował oraz efektywnie broniąca w polu Renata Czarnecka.
Pozostaje tylko żałować, iż Think Team musi pożegnać się z ekstraklasą. Wolą walki z tego spotkania komputerowcy mogliby obdzielić kilka innych potyczek. Z taką formą jednak Lenovo do najwyższej klasy rozgrywkowej może wrócić już na wiosnę.
SMG/KRC - Think Team 2:1 (25:23, 29:27, 21:25)
2010-12-08 22:10:30
W pierwszym z półfinałowych spotkań ligi PlayVolley spotkały się zaprzyjaźnione zespoły Wydziału Inżynierii Chemicznej i Procesowej Politechniki Warszawskiej oraz Reckitt Benckiser. Zapowiadała się emocjonująca potyczka, a w niej prawdziwa boiskowa wojna.
Tak się jednak nie stało i obejrzeliśmy prawdziwą egzekucję.
Już po paru akcjach wynik pierwszego seta był łatwy do przewidzenia. Dobre przyjęcie w RB Teamie, poprawne rozegranie i... kompletna niemoc w ataku. Krzysztof Sar i Jarosław Badeński zamiast zdobywać punkty, uderzali w aut lub testowali wytrzymałość siatki. Z kolei ich rywale, prowadzeni przez Wojciecha Grabowskiego, bez problemu punktowali bezradnego przeciwnika.
W drugim secie gra nieco się wyrównała, głównie ze względu na błędy rozgrywającego inżynierów. Po stronie RB Teamu przyzwoicie zagrali rozgrywający Mariusz Sar oraz atakujący Grzegorz Dynarek. Gdy pojawiła się szansa w końcówce dla Reckitt Benckiser, jego zawodnicy nie wytrzymali jednak presji, a w roli egzekutora wystąpił tym razem Tomasz Bojek.
Trzecia odsłona meczu to popis umiejętności defensywnych WIChiP-u. To, co wyprawiali w obronie Wojciech Grabowski i Arkadiusz Moskal, zasługuje na najwyższe uznanie. RB zagrało lepszego od poprzednich seta, a najbardziej pracowitym zawodnikiem był chyba Wojciech Sitek. Ataki zawodników Reckitt Benckiser, choć poprawne, były jednak podbijane przez świetnie dysponowanych inżynierów, którzy odnieśli pewne zwycięstwo i awansowali do finału.
WIChiP PW - RB Team 3:0 (25:10, 25:20, 25:18)
2010-12-08 22:18:40
Podczas środowego spotkania I ligi każdy z obecnych widzów mógł się nauczyć dwóch rzeczy - jak grać się powinno i jak nie powinno. Oba przykłady dzieliła siatka. Niestety Wincanton się nie popisał.
Pierwszy set, wygrany przez turystycznych 25:6, był właściwie koncertem duetu: Jerzy Mieńkowski i Bertrand Jasiński z Neckermanna. Pierwszy z nich zagrywał 11 razy z rzędu, często posyłając rywalom asy serwisowe. Gdy Wincanton już przyjął piłkę, to resztą zajmował się Bertrand Jasiński, który okazał się najlepiej broniącym zawodnikiem meczu. Ponadto jego szybkie ataki praktycznie dezorientowały przeciwników, co owocowało kolejnymi punktami.
W drugim secie na "podwórku" Neckermanna zagościł Maciej Madej i dzięki swojej zagrywce kolejne punkty wpadały również seriami. Joanna Czyczuk w roli wystawiającej spisywała się znakomicie. Po drugiej stronie boiska pozytywnym akcentem był jedynie ładny blok Arkadiusza Sowińskiego. Kolejny nokaut, 25:7 dla Neckermanna.
Trzeci set to również trywialny wynik - 25:6 dla turystycznych. Marcin Bańcerowski wspólnie z Rafałem Grunwaldem i Bertrandem Jasińskim "przewieźli" przeciwnika i to w niecałe 15 minut. Na usprawiedliwienie reprezentacji Wincantona powiedzieć można, że każdy może mieć gorszy dzień. Czekamy więc na rewanż.
Wincanton - Neckermann 0:3 (6:25, 7:25, 6:25)
2010-12-08 22:26:03
Dobiegają końca rozgrywki bezpośredniego zaplecza ekstraklasy. Po meczach ósmej kolejki pomiędzy ZBP a ING jedna niewiadoma została odkryta. Pierwszym zespołem, który awansuje do najwyższej klasy rozgrywkowej jest ING Volleyball Team.
Lwy do ekstraklasy wracają po sezonowej przerwie. Kapitan Marcin Bąk zwerbował najlepszych siatkarzy z firmy i w przeciągu trzech miesięcy stworzył drużynę, która nie dość, że wywalczyła awans, to może w ekstaklasie sporo namieszać.
W spotkaniu przeciwko outsiderowi pierwszej ligi - Związkowi Banków Polskich gracze ING, mocno rozluźnieni, nie wypadli najlepiej, a mimo to roznieśli rywala, kolejno: 25:14, 25:19, 25:15. Prym wiódł Piotr Pochwała, który skutecznie atakował zarówno ze skrzydeł, jak i ze środka. Dzielnie asystowali mu: Daniel Wiliński i Konrad Kurza. Tradycyjnie dobre zawody rozegrała Zuzanna Adamska, aspirująca do miana najlepszej zawodniczki pierwszej ligi. Bezbłędnie rozgrywał z kolei Kamil Orzeł, pomagającym tym swoim kolegom.
W ekipie ZBP najlepszym graczem był Paweł Sadowski. Jednak i on, podobnie jak inni bankowcy, popełnił dużą ilość błędów, co przełożyło się na grę oraz na wynik spotkania.
ZBP - ING 0:3 (14:25, 19:25, 15:25)
2010-12-09 22:32:07
W drugim z pófinałów ligi PlayVolley spotkały się zespoły PKO BP i KK AZS PW. Zapowiadało się bardzo interesujące widowisko. Takie też było, ale tylko w pierwszej odsłonie.
W pierwszym secie mocno zaczęli bankowcy, dobrze rozgrywała Anna Ostaszewska. Przy stanie 14:7 coś jednak zacięło się w grze bankowców i kolejne punkty zaczęli zdobywać ich rywale. Na zagrwykę weszła Katarzyna Janiszewska, z której piłkami nikt nie mógł sobie poradzić. Pewne ataki Tomasza Jonio i Adama Borówki dały kibicom zwycięstwo.
W drugiej części meczu PKO BP wzięło się do pracy. Bankowcy zagrali koncertowo, wykorzystując umiejętności ofensywne Wojciecha Bakuły i Pavla Hryba, który ponadto kapitalnie spisywał się w obronie. Kibice gubili się w przyjęciu, nieco słabszy dzień miała również rozgrywająca Katarzyna Janiszewska.
Trzeci set to popis gry bankowców, którzy bardzo przycisnęli rywali, grając dobrze w bloku. W tym elemencie najlepiej spisywał się Piotr Czajkowski. KK AZS PW kompletnie się pogubił i nie był w stanie stawić rywalom oporu. PKO BP wygrało 25:15, cały mecz 2:1 i awansowało do finału. Pytaniem jest, czy za tydzień zobaczymy drużynę z pierwszego seta z meczu z kibicami, czy tę z dwóch kolejnych partii?
PKO BP - Klub Kibica 2:1 (23:25, 25:15, 25:15)
2010-12-09 22:36:44
W spotkaniu o utrzymanie w ekstraklasie spotkały się zespoły Andry i Decathlonu. Trzeba powiedzieć jasno, że był to bardzo dobry mecz. Wspaniała gra obu drużyn i niesamowite emocje do samego końca - to właśnie oglądaliśmy.
Pierwszy set dla Decathlonu – 25:23, i to w pełni zasłużenie. Bardzo dobra gra Michała Bartnika i Łukasza Bońka w ataku. Seria punktów po zagrywkach Kingi Zdrojkowkiej. Po drugiej stronie boiska zaskoczenie na twarzach graczy i jednocześnie mobilizacja do walki. Mimo często psutych ataków, najlepszym zawodnikiem okazał się Artur Kowalik. Gdy zła passa minęła, wraz z Łukaszem Komorowskim zaczęli tworzyć pełne uznania i - co najważniejsze - punktowe akcje.
Fala powodzenia Andry z końca pierwszego seta utrzymała się przez całą drugą partię. Tym razem to właśnie ten zespół jako pierwszy zdobył dwadzieścia pięć punktów. Bardzo dobra obrona Kingi Charchuły, nawet tych niezwykle szybkich ataków Łukasza Bońka z Decathlonu. Po raz kolejny świetne ataki Artura Kowalika wzdłuż siatki zdezorientowały przeciwnika. Bracia Kirwil, nie godząc się z takim przebiegiem sytuacji, wzięli się w garść i zdobyli kilka punktów, jednak nie zdążyli odrobić strat. Andra znokautowała rywali 25:11.
Najwięcej emocji dostarczył oczywiście set trzeci. Była to niezwykle zacięta walka punkt za punkt. Oglądaliśmy długie wymiany piłek i ofiarne obrony, wszystko co najpiękniejsze w siatkówce. Świetne bloki Łukasza Komorowskiego i wystawa Roberta Kowalczyka. Sprytne zagrania Adama Bali. Artur Kowalik uderzał piłkę z niezwykłą siłą, jednak za siatką stał Michał Bartnik, który bezwzględnie odbierał wszystko, a gdy tylko miał sposobność to blokował rywala. Bracia Kirwil biegali tak szybko, że czasem trudno było określić, na jakiej grają pozycji. Ostatnią piłkę meczową zakończył Łukasz Komorowski, zatrzymując atak przeciwnika. Andra wygrała 27:25 i cały mecz 2:1. Utrzymała się tym samym w ekstraklasie. Decathlon zaś zasili szeregi pierwszoligowców.
Andra - Decathlon Team 2:1 (23:25, 25:11, 27:25)
2010-12-09 22:45:06
Mecz zespołu Asseco Poland z drużyną WSiP-u bez niespodzianki zakończył się szybką wygraną faworytów. Najbardziej cieszy jednak radość z gry i waleczność, jakie widać u obydwu drużyn.
W pierwszym secie Asseco rozgromiło przeciwników. Bezbłędny w ataku był Kamil Hamelusz, podobnie jak Dawid Ruba. W zespole WSiP-u brakowało zrozumienia i dokładności, o czym świadczą liczne błędy rozegrania i ataku. Zawiodło jednak przede wszystkim przyjęcie zagrywki. WSiP zdobył zaledwie 10 „oczek”.
Serie zepsutych zagrywek obu zespołów zdominowały drugą partię. W drużynie programistów pojawiły się błędy rozegrania, których nie wykorzystali przeciwnicy. WSiP walczył dzielnie – przy zagrywce Izabeli Kołodziejczyk zespół odrobił 5 punktów, jednak Asseco od początku utrzymywało znaczącą przewagę.
Ostatnia partia okazała się najbardziej wyrównana. WSiP poprawił przyjęcie zagrywki, co pozwoliło rozegrać się wreszcie w ataku Jackowi Bańce. Asseco natomiast zaczęło popełniać błędy na siatce, co nie przeszkodziło im jednak w utrzymaniu przewagi punktowej nad przeciwnikiem. WSiP w końcówce zdołał jeszcze wyrównać wynik, lecz było to maksimum ich możliwości w tym meczu. Asseco wygrało w trzecim secie 25:20.
Asseco - WSiP 3:0 (25:10, 25:16, 25:20)
2010-12-14 22:26:26
Reprezentacja Komisji Nadzoru Finansowego 3:0 pokonała drużynę Związku Banków Polskich. Bankowcy sprawili rywalom jednak bardzo wiele problemów.
- Porażka, nie ugraliśmy nawet seta, ale jesteśmy zadowoleni. Walczyliśmy dzielnie, daliśmy z siebie wszystko - podsumował po spotkaniu kapitan ZBP, Wojciech Pietruszka.
Siatkarze ZBP rzeczywiście zagrali bardzo dobrze. Gracze KNF nie mogli przyjąć zagrywek Michała Koksztysa, a w obronie nie radzili sobie z atakami Pawła Sadowskiego. Przez długi czas wynik oscylował w granicach remisu. Dopiero w końcówkach KNF wykazywał się większym doświadczeniem i odskakiwał na kilka "oczek". Ekipa ZBP, mimo usilnych starań, nie potrafiła już odrobić strat i z boiska schodziła pokonana.
W zespole Komisji najlepiej radzili sobie Marek Olejnik i Piotr Orczykowski. Ten ostatni na parkiecie pojawił się dopiero w drugim secie, gdyż w dotarciu na czas do hali przeszkodziły mu warunki pogodowe. Od razu jednak wniósł sporo ożywienia do gry swojego zespołu. Dobrze przyjmował, bronił i atakował. W bloku zaś najlepiej radził sobie Bartłomiej Kurzeja, którzy aż czterokrotnie zatrzymał przeciwników na siatce.
Dzięki zwycięstwu ekipa KNF wskoczyła na trzecie miejsce w tabeli i najprawdopodobniej sięgnie po brązowy medal pierwszej ligi.
ZBP - KNF 0:3 (16:25, 20:25, 22:25)
2010-12-15 22:18:50
Dzień przed finałem czwartej edycji PlayVolley mieliśmy do czynienia z nie mniej interesującym spotkaniem. Chociaż stawką było trzecie miejsce, zespoły RB Teamu i KK AZS PW włożyły w nie dużo serca i zostawiły na boisku dużo potu.
Na początku pierwszego seta przewagę zdobył zespół kibiców. Mocnym punktem drużyny był Michał Janiszewski, który jak zwykle świetnie spisywał się w elemenie przyjęcia, a w ofensywie - sprytnie kiwając - znajdował sposób na zdobywanie kolejnych punktów. Wiadomo było, że dużo zależeć będzie od dyspozycji rozgrywającej Katarzyny Janiszewskiej, która jest główną postacią w swoim zespole. W tym przypadku było lepiej niż dobrze, a ciężar gry ofensywnej spoczął głównie na Adamie Borówce, który na skrzydłach radził sobie bardzo pewnie. W drużynie RB Teamu liderem był z kolei Grzegorz Dynarek, który w pierwszym secie, broniąc trudne piłki i stanowiąc mocne ogniwo ataku, zachęcał swoją drużynę do podjęcia walki. Świetny mecz rozgrywał Patryk Zieliński, który w ofensywie podejmował szybkie i trafne decyzje. W miarę rozwoju seta pewności nabierał również Krzysztof Sar. W zespole Reckitt Benckiser nienajlepiej funkcjonowało przyjęcie. Widoczny był brak najlepszego w tym elemencie siatkarza w drużynie, Jarosława Badeńskiego. W końcówce RB Team nieoczekiwanie zaczął jednak odrabiać straty, doprowadzając do walki na przewagi. W prawdziwej wojnie nerwów górą było KK AZS PW, a pewnym atakiem seta zakończył Adam Borówka.
Początek drugiej części spotkania to mocne uderzenie Reckitt Benckiser. Trener Leszek Baran poprosił rozgrywającego Mariusza Sara o przyspieszenie gry, co od razu dało efekty. Po kliku skutecznych atakach Krzysztofa Sara drużyna RB Teamu zaczęła uzyskiwać przewagę. Kibice odpowiedzieli efektownymi zbiciami niezmordowanego Adama Borówki, do któreg piłki były kierowane zdecydowanie najczęściej. Zespół Reckitt Benckiser postawił jednak na grę w niemal brazylijskim stylu, a świetnie odnalazł się w takiej sytuacji atakujący Patryk Zieliński. Przewaga RB Teamu zaczęła zarysowywać się coraz wyraźniej, a kibicom przytrafiało się coraz więcej błędów w przyjęciu, a w konsekwencji także w ofensywie. Na domiar złego dla Klubu Kibica w drużynie ich rywali na zagrywce znalazł się Grzegorz Dynarek, który wiedział jak utrudnić grę przeciwnikowi. To on pociągnał drużynę do zwycięstwa w tym secie, zaliczając efektowny pojedynczy blok na Adamie Borówce, a po chwili kończąc pewnie dwie akcje z rzędu. Zawodnik Reckitt Benckiser przypieczętował wygraną swojego zespołu w tej części spotkania, zdobywając ostatni punkt asem serwisowym.
W trzecim secie KK AZS PW zamierzało odtworzyć przebieg wydarzeń z pierwszej odsłony. Na początku plan był realizowany bardzo pomyślnie. RB Team gubił się w przyjęciu i defensywie, a wśród kibiców kilka "niemożliwych" piłek obronił Michał Trybusz. Niemoc Reckitt Benckiser pogłębiała się coraz bardziej. Mnożyły się błędy własne, drużyna zaczęła grać bardzo nerwowo. Wtedy jednak KK AZS PW zbytnio się rozluźniło, a po przerwie, o którą poprosił trener RB Teamu, jego zawodnicy zaczęli wreszcie spisywać się na miarę oczekiwań. Wspaniałą passę miał rozgrywający Mariusz Sar, który aż trzy razy z rzędu zablokował rywali. Strata punktowa do kibiców została zniwelowana, co bardzo zaniepokoiło graczy KK AZS PW. Bezbłędnie rozegrana krótka Katarzyna Janiszewskiej, zakończona przez Przemysława Jażło zmobilizowała do walki resztę drużyny. Reckitt Benckiser odpowiedział jednak pewnym atakiem Patryka Zielińskiego, który pokazał, że ma stalowe nerwy i nie myli się w kluczowych momentach. Na domiar złego dla kibiców, na zagrywkę wszedł Grzegorz Dynarek, a siatkarze KK AZS PW zaczęli odczuwać duże zmęczenie tym wyczerpującym meczem. Poprosili o przerwę, co pozwoliło im się trochę zregenerować. Po powrocie na boisko ponownie skutecznym atakiem po skosie wykazał się Adam Borówka, po czym sędzia odgwizdał błąd zawodników RB Teamu. Siatkarze nie zgadzali się z tą decyzją i na boisku zrobiło się bardzo nerwowo. Mimo gorącej atmosfery i kolejnych piłek meczowych Klubu Kibica, pewnością w defensywie wykazał się Grzegorz Dynarek, podrywając jeszcze swoją drużynę do walki. W decydującym momencie meczu kibice zachowali jednak zimną krew, a efektownym atakiem po prostej mecz zakończył Przemysław Jażło.
RB Team - KK AZS PW 1:2 (24:26, 25:16, 22:25)
2010-12-15 22:37:33
Niemal do ostatnich minut rozgrzewki zespół Wincantona nie był pewien, czy zdoła skompletować minimalny skład – zgodnie z regulaminem zespół powinien wystawić minimum 4 zawodników. Udało się, ale „czwórka” nie dała rady „piątce” GfK Polonia.
Pierwszy set nie miał zaskakującego przebiegu, choć pierwsze akcje należały do zespołu Wincantona. Ataki Rafała Karolewskiego w połączeniu z błędami przyjęcia przeciwników dały drużynie przewagę 5:3. Przewaga szybko jednak stopniała za sprawą prawie bezbłędnego Michała Matyska. Seria czterech asów serwisowych Anny Korczak ostatecznie dobiła zespół Wincanona, który poległ w tym secie 10:25.
Kolejna odsłona również nie przyniosła oczekiwanych emocji. Wincanton wydawał się być widocznie zmęczonym pierwszą partią, choć duch walki wciąż był obecny. Zawodnicy wspólnie orzekli, że „grają ile się da i walczą o każdą piłkę”. Tym razem udało się zdobyć 14 „oczek”.
Trzeci set rozpoczęła wyrównana walka. Efektowny blok Rafała Karolewskiego na kapitanie socjologów był jedną z lepszych akcji w meczu. Natomiast ofiarna obrona Anny Skrzypczak była oklaskiwana przez wszystkich zawodników. W zespole GfK z dobrej strony w ataku pokazał się Adam Gorecki i Andrzej Surma. Zawodnikiem meczu został jednak Michał Matysek. Socjolodzy wygrali ostatnią partię 25:17.
GfK Polonia - Wincanton 3:0 (25:10, 25:14, 25:17)
2010-12-15 22:42:21
Środowe spotkanie zespółów Neckermanna i Asseco Poland był bardzo wyrównane. Skończyło się wynikiem 2:1 dla tych drugich.
Pierwszy set dla Asseco - 28:26. Na szczególną uwagę zasługują Marek Sadowski i Dawid Ruba za swoje punktowe ataki i dobrą zagrywkę. W końcówce partii Markowi Sadowskiemu i Kamilowi Hameluszowi udało się dwa razy z rzędu przechytrzyć Marcina Bańcerowskiego, przebijając piłkę tuż nad rękoma wystawionymi do bloku.
Drugi, najszybszy set to również sukces Asseco; 25:21. Marcin Bańcerowski dwa razy "wykiwany" przez przeciwnika odwdzięczył się podobnym zagraniem Dawidowi Rubie. Najaktywniejszym zawodnikiem drugiego seta był niewątpliwie Jerzy Mieńkowski. Mimo najszczerszych chęci do walki turystycznych drugą odsłonę zakończył właśnie Dawid Ruba.
Już przegrany w tym meczu Neckermann w trzeciej partii nie dał się tak łatwo i wygrał 25:22, choć z początku nic na to nie wskazywało. Dobra współpraca zawodników po stronie programistów z kapitanem - Łukaszem Kujawskim na czele pozwoliła zdecydowanie odskoczyć z punktami rywalom. Jednak zbyt duża pewność siebie pozwoliła Joannie Czyczuk wchodzącej na zagrywkę odwrócić przebieg gry. Kilka asów serwisowych niezwykle uaktywniło Marcina Bańcerowskiego, Bertranda Jasińskiego, Jerzego Mieńkowskiego i Krystiana Redlarskiego, których wybitnie dobra gra zarówno w ataku, przyjęciu, obronie i bloku pozwoliła zostawić Asseco w tyle i honorowo zakończyć mecz w dobrym stylu.
Neckermann - Asseco Poland 1:2 (26:28, 21:25, 25:22)
2010-12-16 22:00:00
Nadszedł w końcu dzień wielkiego finału ligi PlayVolley. Po jednej stronie siatki stanął zespół, który przegrał w tym sezonie tylko raz - WIChiP PW. Po drugiej - znalazła się drużyna, która wystąpiła we wszystkich dotychczasowych finałach ligi PlayVolley, nigdy jednak nie wygrywając - PKO BP.
Mecz rozpoczęła dobrą zagrywką Anna Woińska. Bankowcy mieli problemy z odbiorem, myląc się również w ataku. Wojciech Bakuła nie mógł na razie znaleźć sposobu na blok i obronę rywali. Niepewność PKO BP doprowadziła do stanu 6:0 dla reprezentantów WIChiP-u. Po stronie biało-czarnych na boisku znalazł się Piotr Białek, który od razu pewnym atakiem po prostej zdobył pierwszy punkt dla swojego zespołu. Nadal widoczna była jednak przewaga inżynierów, którzy świetnie ustawiali blok. W tym elemencie jak zwykle najlepszy był Wojciech Grabowski, który zdobył również kilka punktów w ofensywie. Przy stanie 16:6 dla WIChiP-u zespół PKO BP próbował jeszcze odrobić straty, przewaga była jednak zbyt duża. Dużą siłę ofensywną bankowców potwierdzili Piotr Białek i Pavel Hryb, jednak chwilowe zamieszanie w teamie inżynierów zakończył efektownym blokiem Wojciech Grabowski. Dobra defensywa WIChiP-u pozwoliła na wyprowadzenie kontr, a ostatnie punkty zdobyli: z krótkiej Piotr Bazarnik oraz niezawodny Tomasz Bojek. Bardzo wyraźna wygrana reprezentantów Wydziału Inżynierii Chemicznej i Procesowej Politechniki Warszawskiej sprawiła, że wydawali się oni zdecydowanymi faworytami pozostałych setów.
Początek drugiego seta to dobra gra w defensywie Anny Woińskiej, co na punkty zamienił blokiem i atakami kapitan inżynierów, Łukasz Makowski. Po chwili jednak siatkarze WIChiP-u popełnili kilka błędów własnych. Rozegranie w tej fazie meczu w PKO BP było nieco niepewne. Rozgrywający Tomasz Daroch został przesunięty na skrzydło, a wystawianiem piłek zajęła się oprócz Angieszki Królak Anna Ostaszewska. Jak się później okazało, było to ze strony bankowców kluczowe posunięcie. W zespole WIChiP-u świetnie funkcjonowało przyjęcie, jednak atakujący nie mogli zamienić tego na punkt. Duża w tym zasługa lepiej ustawiającego się w tym secie podwójnego bloku rywali. Ze stanu 13:9 dla inżynierów zrobiło się 15:14. Wtedy obejrzeliśmy pojedynczy blok Wojciecha Bakuły i świetny atak Pavla Hryba z sytuacyjnej piłki i po chwili mieliśmy stan remisowy. Rozgrywający PKO BP znaleźli w końcu receptę na utrudnianie pracy bloku inżynierom, co pewnie wykorzystywał Wojciech Bakuła. Gdy siatkarzom WIChiP-u udało się w końcu obronić którąś z piłek, ich zapał ostudził pięknym pojedynczym blokiem Pavel Hryb. Na zagrywce znalazła się Anna Ostaszewska, która pewnymi zagraniami "dociągneła" tego seta do końca.
Trzecia odsłona spotkania zapowiadała się zatem arcyciekawie. Taka też była. Jej początek to prawdziwa wymiana ciosów. Po stronie PKO BP bardzo pewnie zagrał Tomasz Daroch, z kolei wśród inżynierów punkty zdobywał Piotr Bazarnik, tym razem ze skrzydeł. Trochę słabszy dzień miał dzisiaj as WIChiP-u, Wojciech Grabowski, który długo nie mógł zakończyć ataku. Duża w tym jednak zasługa coraz lepszej pracy bloku bankowców. Inżynierowie prowadzili 12:10, jednak w sprytny sposób swoje piłki zakończyli Wojciech Bakuła i Tomasz Daroch. Na rozegraniu pewnym punktem drużyny była Anna Ostaszewska. Mecz był bardzo emocjonujący, a gra toczyła się punkt za punkt. Pochwała należy się sędziom, którzy wykonali dzisiaj bardzo dobrą pracę. Serię akcji "punkt za punkt" przerwało w końcu PKO BP, wychodząc na prowadzenie 18:15. Nie zawiódł jednak Szymon Nosewicz, który bronił piłki w bardzo widowiskowy sposób. Wojciech Grabowski dołożył do tego punkt z bloku i wydawało się, że dobrą passę złapali inżynierowie. Wojciech Bakuła zakończył jednak w końcu akcję bankowców, doprowadzając do stanu 21:17 dla jego drużyny. Kolejny raz w imponującym stylu Pavel Hryb zablokował rywali, co dało jego drużynie poczucie wielkiej szansy na zwycięstwo. Zawodnicy WIChiP-u, zazwyczaj bardzo spokojni, zaczęli się denerwować. Mimo tego w ataku nie zawiedli Tomasz Bojek i Wojciech Grabowski, odrabiając szybko dwa punkty. Wtedy jednak kapitalnym atakiem po prostej popisał się człowiek, którego nerwy na boisku nigdy nie dotyczyły, czyli Pavel Hryb. Przy stanie 23:20 dla PKO BP najpierw punkt kiwką zdobył rozgrywający Szymon Nosewicz, a następnie asem serwisowym po siatce Tomasz Bojek, minimalizując stratę WIChiP-u. Atakiem odpowiedział jednak ponownie Pavel Hryb i przy stanie 24:22 dla bankowców mieliśmy pierwszą piłkę meczową. Inżynierowie obronili się jednak, a atak z krótkiej zakończył Piotr Bazarnik. Zagrywka WIChiP-u, dobre przyjęcie PKO BP, taki sam atak Wojciecha Bakuły, jednak inżynierowie znów popisują się grą w defensywie. Lekkie zamieszanie nie pozwala im jednak wyprowadzić akcji, a Wojciech Bakuła dostaje drugą szansę na zdobycie najważniejszego w tym sezonie punktu dla swojej drużyny, której tym razem nie marnuje. PKO BP zwyciężyło i zostało nowym mistrzem ligi PlayVolley!
WIChiP PW - PKO BP 1:2 (25:14, 19:25, 23:25)
2010-12-16 22:20:00
W meczu o piąte miejsce emocji nie brakowało. Drużyny Andry i SMG/KRC grały na równym poziomie. Nie zabrakło również silnych ataków, sprytnych rozegrań i asów serwisowych.
Pierwszy set zdecydowanie należał do zespołu Andry, w którym prym w ataku wiódł Artur Kowalik. Drużyna zaczęła jednak od serii dobrych zagrywek Jacka Komorowskiego, które sprawiły niemałe kłopoty przyjmującym socjologów. Po obu stronach siatki oglądaliśmy jednak wiele błędów rozegrania. Partia zakończyła się wynikiem 25:19 dla Andry.
Kolejna odsłona to dobre serwisy i skuteczne ataki Łukasza Komorowskiego z jednej strony, oraz seriami zdobywane punkty z bloku Rafała Sobczaka - z drugiej strony siatki. Prawdziwe emocje przyniosła końcówka seta, od stanu 20:20. Swojej szansy nie wykorzystał zespół SMG/KRC przegrywając 26:28.
Ostatnią partię zaczęło wysokie - czteropunktowe prowadzenie SMG/KRC, ale ataki i as serwisowy Łukasza Komorowskiego znowu pozwoliły wyjść Andrze na prowadzenie. Najbardziej efektowną akcją meczu był jednak pojedynczy blok Pawła Posyniaka na Arturze Kowaliku. Mimo walki zespół socjologów przegrał pojedynek o piąte miejsce 0:3.
SMG/KRC - Andra 0:3 (19:25, 26:28, 22:25)
2010-12-16 22:40:00
Czwartkowy, finałowy mecz pomiędzy Comp S.A a ING utwierdził wszystkich w przekonaniu, że "lwy" w pełni zasłużyły na awans do Ekstraklasy. 3:0 to rezultat godny lidera. Spotkanie odbyło się w bardzo przyjacielskiej atmosferze.
Pierwszy set to przede wszystkim godne uwagi zaangażowanie Michała Walendowicza zarówno w ataku, obronie, jak i przyjęciu. Godna pochwały była gra Zuzanny Adamskiej, która dała przykład wzorowego przyjęcia i ofiarnej obrony. Po drugiej strony siatki motywował swoją drużynę Piotr Szczepanek - kapitan Compa. Już w pierwszej odsłonie dwukrotnie zablokował rywala w bardzo efektowny i - co najważniejsze - skuteczny sposób.
Zdopingowani komputerowcy w drugim secie dawali z siebie wszystko. Bardzo dobre wrażenie zrobił ich libero - Dawid Drobiecki, który cały czas z powodzeniem starał się bronić pola. Podobnie jego siostra - Diana. Ze strony drużyny ING popisał się Piotr Cabaj - zdobył 5 asów serwisowych, w tym trzy z rzędu. Wspaniałe ataki i obrona Daniela Wilińskiego były ozdobą widowiska. Ten zawodnik udowodnił również swoją niezłomność - już podczas rozgrzewki doznał kontuzji kciuka, ale nie przeszkodziło mu to pomóc swojemu teamowi.
W czasie ostatniej części spotkania mieliśmy okazję bliżej przyjrzeć się grze pozostałych zawodników licznie przybyłej załogi Compa. Andrzej Gnyp wszedł na zmianę i z miejsca zagrał dwa asy serwisowe. Marcin Wojtaś był zaś najlepiej blokującym graczem meczu. Gdy zabrzmiał ostatni gwizdek, zespoły z uśmiechem na twarzach podały sobie ręce i korzystając z pozostałego czasu przeznaczonego na finał, rozegrali krótki mecz towarzyski. Tu wynik nie był już istotny.
Comp S.A. - ING 0:3 (19:25, 15:25, 18:25)
2010-12-19 10:00:00
Edycja JESIEŃ 2010 PlayVolley - Ligi Siatkówki Firm już za nami. W sobotni wieczór w Arena Active Club została ona oficjalnie zakończona.
Wszystkie drużyny uhonorowane zostały pamiątkowymi pucharkami za udział w rozgrywkach. Najlepsi zaś otrzymali duże puchary, medale oraz nagrody. I tak z brązowymi medalami pierwszej ligi z Ursynowa wyjechała ekipa KNF, ze srebrnymi - Asseco Poland, ze złotymi - ING Volleyball Team. W rozgrywkach Ekstraklasy na najniższym stopniu podium stanęła drużyna Klubu Kibica AZS PW, a na najwyższym - PKO BP, która wyprzedziła WIChiP PW.
Po nagrodach drużynowych przyszedł czas na wyróżnienia indywidualne. MVP Ekstraklasy został Wojciech Grabowski z reprezentacji Wydziału Inżynierii Chemicznej i Procesowej Politechniki Warszawskiej, najlepszym graczem pierwszej ligi natomiast wybrano Marcina Bąka z ING. Stateutki MVP otrzymały również zawodniczki. Najlepszą siatkarką Ekstraklasy w edycji JESIEŃ 2010 była Katarzyna Janiszewska z Klubu Kibica AZS PW, na parkietach pierwszej ligi najlepiej radziła sobie zaś Zuzanna Adamska z ING.
Następna gala już za trzy miesiące, po kolejnym sezonie rozgrywek PlayVolley. Czekamy z niecierpliwością!
Nagrody indywidualne - Ekstraklasa:
MVP ligi: Wojciech Grabowski (WIChiP PW)
Najlepsza zawodniczka: Katarzyna Janiszewska (Klub Kibica AZS PW)
Najlepiej punktujący: Artur Kowalik (Andra)
Najlepiej atakujący: Piotr Bazarnik (WIChiP PW)
Najlepiej blokujący: Rafał Sobczak (SMG/KRC)
Najlepiej zagrywający: Tomasz Bojek (WIChiP PW)
Najlepiej broniący: Pavel Hryb (PKO BP)
Najlepiej przyjmujący: Pavel Hryb (PKO BP)
Najlepiej rozgrywający: Mariusz Sar (RB Team)
Nagrody indywidualne - I liga:
MVP ligi: Marcin Bąk (ING Volleyball Team)
Najlepsza zawodniczka: Zuzanna Adamska (ING Volleyball Team)
Najlepiej punktujący: Michał Matysek (GfK Polonia)
Najlepiej atakujący: Cezary Miksa (Asseco Poland)
Najlepiej blokujący: Bartłomiej Kurzeja (KNF)
Najlepiej zagrywający: Izabela Kowalczuk (Asseco Poland)
Najlepiej broniący: Michał Matysek (GfK Polonia)
Najlepiej przyjmujący: Marcin Bąk (ING Volleyball Team)
Najlepiej rozgrywający: Kamil Orzeł (ING Volleyball Team)