2011-12-01 22:49:03
W meczu na szczycie Ekstraklasy PlayVolley w siódmej kolejce rozgrywek Meblobranie.pl 3:0 pokonało PKO BP. Najlepszym zawodnikiem meczu był Adam Borówka.
Meblobranie.pl dobrze rozpoczęło spotkanie. Skutecznie ataki Andrzeja Rygalskiego i Cezarego Alberskiego były ozdobą tej części meczu. Grę Meblobrania świetnie kreowała Katarzyna Janiszewska, dzięki czemu jej koledzy nie mieli żadnych problemów ze sforsowaniem defensywy rywali. Przeciwstawiać im się próbowali co prawda Bartosz Kraft i Wojciech Bakuła, ale nie przyniosło to efektu. Drużyna Melobrania „dowiozła” przewagę do końca i pewnie wygrała 25:20.
Druga odsłona meczu wyglądała podobnie. Potężne ataki Adama Borówki i sprytne obijanie bloku rywali przez Michała Janiszewskiego dały „meblowym” trzypunktowe prowadzenie. Ekipa PKO BP, motywowana przez Annę Ostaszewską i Agnieszkę Królak, nie odpuszczała. Skuteczne zbicia Wojciecha Bakuły pozwoliły bankowcom nawiązać kontakt z rywalami. W samej końcówce jednak prawdziwą klasę pokazał Borówka i doprowadził Meblobranie.pl do zwycięstwa 25:19.
Trzeci set był zdecydowanie najbardziej wyrównany. PKO BP za sprawą udanych akcji Bartosza Krafta i Tomasza Darocha objęło prowadzenie, które przez długi czas utrzymywało. Kiedy wydawało się, że bankowcy wygrają partię i mecz zakończy się podziałem punktów, „obudzili” się gracze Meblobrania. Wykorzystali chwilową słabość PKO BP i odwrócili przebieg seta. Ostatecznie zwyciężyli 25:23 i w całym meczu 3:0. Potwierdzili tym samym, że są głównymi faworytami do tytułu mistrza PlayVolley.pl
Meblobranie.pl - PKO BP 3:0 (25:20, 25:19, 25:23)
2011-12-01 23:00:17
Mecz pomiędzy ZBP a Deutsche Bankiem zapowiadał się na wyrównane widowisko. Los chciał jednak, że obie drużyny były tego dnia w zupełnie innej dyspozycji.
Pierwszy set stał na naprawdę wysokim poziomie. Gracze Związku Banków Polskich bardzo dobrze spisywali się w polu zagrywki, a siatkarze Deutsche Banku kompletnie nie radzili sobie w przyjęciu. Ich libero, Adam Kobyłka był w słabszej dyspozycji niż zazwyczaj. Jego koledzy natomiast robili sporo błędów w ataku. Po dobrych zagraniach Marty Żyndul i Macieja Pietruszki to ZBP minimalnie wygrało tego seta.
W drugiej części meczu widowisko zrobiło się jednostronne. Świetnie ustawiający się na boisku gracze ZBP przez cały czas kontrolowali bieg wydarzeń. Dobrą pracę wykonywali rozgrywający, Michał Koksztys i Wojciech Pietruszka. Mającego słabszy dzień skrzydłowego Pawła Sadowskiego wyręczali koledzy, zwłaszcza Paweł Minkina. Gracze Deutsche Banku robili sporo błędów, a dobre ataki Michała Ptasznika i Wojciecha Kubiszaka nie wystarczyły na nawiązenie walki z rywalami; 25:14.
Trzecia odsłona spotkania zapowiadała się na bardzo zaciętą, jednak słuchający słusznych uwag swojego trenera siatkarze ZBP nie dali zrobić sobie krzywdy. Nie mylili się, jednocześnie podnosząc skuteczność w ofensywie. Gracze Deutsche Banku, nieco przytłoczeni dobrą grą rywali, nadal robili zdecydowanie zbyt dużo prostych błędów, a ich ataki i zagrywki nie miały odpowiedniej wymowy. Tego dnia wyraźnie lepsi byli siatkarze Związku Banków Polskich. Pewnie pokonali rywali i wyjechali z Ursynowa z trzema punktami więcej na ligowym koncie.
Związek Banków Polskich - Deutsche Bank 3:0 (25:23, 25:14, 25:21)
2011-12-06 22:40:57
W meczu ósmej kolejki I ligi PlayVolley pomiędzy Accorhotels.com i Deutsche Bankiem doszło do małej niespodzianki. Hotelarze, dla których obecny sezon jest pierwszym w Lidze Siatkówki Firm, odprawili z kwitkiem doświadczonych bankowców.
Po mocnym początku pierwszego seta w wykonaniu drużyny Accorhotels.com, dalej gra toczyła się punkt za punkt. Jednak hotelarze za sprawą świetnego startu cały czas mieli dwupunktową przewagę. Niezła zagrywka i dobra postawa w ofensywie Pawła Piątkowskiego oraz Pawła Feliszka były wystarczającymi argumentami przeciwko siatkarzom Deutsche Banku. Na wyróżnienie zasługuje zwłaszcza ten pierwszy, który zmagał się z kontuzją ręki, a mimo to wyszedł na parkiet i pomógł swojej drużynie.
Drugi set był zdecydowanie lepszy w wykonaniu bankowców. Dobrze w ofensywie spisywał się Michał Ptasznik. Wspierać go starali się koledzy: Tomasz Rieff i Jacek Józefczyk. Graczom Accorhotels.com brakowało natomiast nieco dokładności. Na siatce i w polu przydarzały im się proste błędy. Wydawało się, że set padnie łupem Deutsche Banku, jednak dzięki niesamowitej obronie piłki nogą i przytomności na siatce w końcówce tej części spotkania zwycięstwo swojej drużynie dał Baptiste Saux. Sympatyczny zawodnik został bohaterem tej odsłony.
Ostatnia partia spotkania kompletnie nie wyszła graczom Deutsche Banku. Przytomnie w defensywie grali Adam Kobyłka i Sylwia Borowiec, ale... to jedyne pozytywy w grze bankowców tego dnia. W Accorhotels.com natomiast jak z nut grał Paweł Feliszek, wykorzystując świetne rozegranie koleżanek. Za sprawą jego ataków hotelarze doprowadzili do piłki meczowej. Od razu ją wykorzystali i pewnie wygrali mecz, dopisując do swojego ligowego konta trzy cenne punkty. Tym samym wyszli na czoło tabeli i na kolejkę przed końcem są głównymi faworytami do złotych medali I ligi.
Deutsche Bank - Accorhotels.com 0:3 (23:25, 24:26, 16:25)
2011-12-06 22:50:01
Ósma kolejka PlayVolley udowodniła, że trudno wskazać faworytów poszczególnych spotkań. W meczu drużyn Ekstraklasy teoretycznie słabszy Comp SA pokonał 2:1 Decathlon Team.
Decathlon bardzo dobrze rozpoczął mecz. Dobry początek zespół zawdzięcza głównie skutecznym atakom Bartłomieja Łozy. Czteropunktowa przewaga została jednak szybko zniwelowana przez reprezentantów Compa - świetne obrony Winicjusza Szyszki i piłki kończone z kontrataków doprowadziły do remisu 10:10. Od tego momentu gra toczyła się praktycznie punkt za punkt. Po obu stronach siatki zawodnicy popisywali się efektownymi akcjami w defensywie, co skutkowało długimi wymianami piłek. W efekcie set zakończył się na przewagi - 26:24 na korzyść Compa.
Drugi set to nierówna gra i wynik zmieniający się jak w kalejdoskopie. Mocne punkty Decathlonu to trudna zagrywka Przemysława Zowczaka i liczne obrony zarówno jego, jak i Piotra Dąbrowy. Zawodziła jednak skuteczność w ataku. Po drugiej stronie siatki większość piłek podbijali zawodnicy Compa - najwięcej Ilona Kosacka i Adam Klepka. W samej końcówce zawodnicy Decathlonu wzięli się w garść. Wykorzystali sprzyjające im w tej części meczu szczęście i okazali się lepsi od rywali; 25:23.
Ostatnia partia była najbardziej wyrównana. Z czasem, dzięki kapitalnej grze Marcina Wojtasia, Comp wyszedł na dwupunktowe prowadzenie, które utrzymywał praktycznie do końca. Jedyną nadzieją dla Decathlonu w tej partii były dwa punktowe serwisy Bartłomieja Łozy. Niemniej brak ofensywy (cztery spektakularne bloki Compa w tym secie) zemścił się na reprezentantach sieci sklepów sportowych. Trzecią odsłonę 25:22 wygrał Comp i tym samym odniósł zwycięstwo 2:1 w całym meczu.
Comp SA - Decathlon Team 2:1 (26:24, 23:25, 25:22)
2011-12-06 23:00:22
Jeden z wtorkowych meczów I ligi PlayVolley przyniósł sporą niespodzianką. Zespół Związku Banków Polskich nie zdołał sprostać drużynie Jones Lang LaSalle.
Pierwszy set wydawał się być pod kontrolą bankowców. Dobrą passę w ofensywie miał Maciej Pietruszka, z kolei wśród rywali nieźle na siatce spisywał się Bartłomiej Zagrodnik. ZBP, mimo nie najlepszej dyspozycji tego dnia, wykorzystywało doświadczenie i wychodziło górą z opresji. Po zaciętej końcówce bankowcy zwyciężyli 25:22.
W drugiej części spotkania reprezentanci Związku Banków Polskich zaczęli popełniać błędy. Graczom Jones Lang LaSalle natomiast szło bardzo dobrze. Udane zagrania w połączeniu z niezwykle oryginalnym i żywiołowym dopingiem z trybun dodały im skrzydeł. Najlepszym graczem w ofensywie był leworęczny Tomasz Mika, a grę kolegów porządkowała Marta Czarkowska. Siatkarze JLLS dość niespodziewanie zwyciężyli w tym secie, ale wcale nie zamierzali na tym poprzestać.
Trzecia odsłona pokazała, że dużo lepiej psychicznie i kondycyjnie wytrzymali ten mecz gracze Jones Lang LaSalle. Nie było dla nich straconych piłek. Szczególnie pracowici i skuteczni w defensywie byli Tomasz Śrama i Paweł Karpiński. W ZBP nieźle w ataku grali Pawłowie: Sadowski i Minkina, próbując rekompensować nieco kulejące w tym meczu rozegranie. Po drugiej stronie siatki jednak kilka popisowych zbić pokazali Tomasz Mika oraz Bartłomiej Zagrodnik i dali swojej drużynie bardzo ważne zwycięstwo nad znacznie wyżej notowanym rywalem.
Związek Banków Polskich - Jones Lang LaSalle 1:2 (25:22, 21:25, 19:25)
2011-12-07 22:55:40
W środowym meczu 9. kolejki rozgrywek Ekstraklasy PlayVolley pomiędzy zespołami Meblobrania i WSiP-u niespodzianki nie było. O ile nie dziwi zwycięstwo tych pierwszych, o tyle niewykorzystanie osłabienia drużyny rywala przez drugich może zaskakiwać.
Pomimo pięcioosobowego składu, zespół Meblobrania pewnie rozpoczął mecz i głównie dzięki mocnej zagrywce wypracował przewagę; 11:5. W szeregach WSiP-u brakowało asekuracji ataków Adama Borówki i Cezarego Alberskiego, a osamotniony w ofensywie Jacek Bańka nie był w stanie nadrobić wyniku. Wysoka różnica punktowa utrzymywała się przez cały set, wygrany ostatecznie przez „meblowych” 25:13.
Druga odsłona udowodniła wyższość Meblobrania nad rywalem. Kiedy w polu serwisowym stanęła Katarzyna Janiszewska, jej zespół wyszedł na prowadzenie 5:0. Złą passę WSiP-u przerwał Krzysztof Szyperski, jednak „książkowym” nadal bardzo ciężko było nawiązać walkę z przeciwnikiem. Co prawda zawodnicy poprawili swoją skuteczność w przyjęciu i obronie (głównie dzięki Izabeli Kołodziejczyk i Bartoszowi Berendtowi), niemniej nadal było to za mało. Spokojna postawa zawodników Meblobrania doprowadziła ich do zwycięstwa również w tym secie; 25:18.
Ostatnia partia to postawienie kropki nad „i” przez Meblobranie.pl. Bliźniaczo podobne otwarcie seta i szybko wypracowana różnica punktowa odzwierciedlały różnicę poziomu obydwu zespołów. To, czego brakowało zawodnikom WSiP-u, świetnie wychodziło ich rywalom - najbardziej skuteczni w obronie Andrzej Rygalski i Adam Borówka nie pozwalali na rozwinięcie się w ataku Robertowi Rożnowskiemu i Jackowi Bańce. Zawodnicy Meblobrania przez cały trzeci set (i cały mecz) kontrolowali wynik. Zwyciężyli 25:18 i w całym spotkaniu 3:0, dzięki czemu dopisali do swojego konta trzy cenne punkty.
Meblobranie.pl - WSiP 3:0 (25:13, 25:18, 25:18)
2011-12-07 23:01:22
W meczu pomiędzy Andrą a GfK Polonia obyło się bez sensacji. Po jednostronnym spotkaniu pewnie, 3:0 zwyciężyli informatycy.
Siatkarze Andry od początku dyktowali warunki i narzucali tempo, bezstresowo punktując rywali. Kolejne punkty na konto tej drużyny dokładali Artur Kowalik i Łukasz Komorowski. W GfK Polonia blok prawie nie funkcjonował, natomiast drużyna ta nieźle spisała się w defensywie. Nie wystarczyło to jednak do nawiązania walki.
W drugim secie socjologów do walki poderwać próbował Michał Matysek, jednak świetna gra w obronie Andry, a zwłaszcza Łukasza Komorowskiego, zniechęcała graczy GfK Polonia. W dodatku informatycy co chwila blokowali swoich rywali, którzy nie mieli pomysłu na ofensywę. Zwycięstwo w secie oddalało się od nich z każdą akcją. Ostatecznie polegli 19:25.
Trzeci set przyniósł rozluźnienie siatkarzy Andry, co pozwoliło socjologom nawiązać walkę. Bardzo dobrze w ich szeregach chronił tyłów Adam Gorecki. Pod siatką natomiast świetnie swoją rolę spełniał Michał Matysek. Informatycy szybko jednak „obudzili się”. Dobrze w ich szeregach funkcjonowało rozegranie, dzięki czemu szybko nadrobili straty i pewnie zwyciężyli w całym meczu 3:0.
Najlepszym zawodnikiem meczu był Łukasz Komorowski, który nie tylko świetnie atakował, ale i bardzo dobrze bronił. W dużym stopniu przyczynił się on do zwycięstwa swojej ekipy.
GfK Polonia - Andra 0:3 (16:25, 19:25, 16:25)
2011-12-07 23:04:28
W meczu ósmej kolejki I ligi PlayVolley pomiędzy Kosmepol Tigers i WARTĄ2 trudno było wskazać faworyta. Obie drużyny we wcześniejszych potyczkach prezentowały zbliżony poziom. W bezpośrednim starciu jednak bezapelacyjnie lepsi byli siatkarze WARTY, którzy wykorzystali słabszy dzień rywali.
W pierwszej i drugiej partii gracze WARTY dominowali w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Bardzo dobrze w przyjęciu i ataku radzili sobie Krzysztof Zaleski i Marcin Łukasiak. Zatrzymać ich nie potrafił żaden z siatkarzy Kosmepolu. „Tygrysy” dodatkowo popełniały całą masę błędów własnych. Na siatce kompletnie poradzić nie mógł sobie jeden z liderów zespołu - Marek Siegert, który zepsuł osiem kolejnych ataków. Później poprawił grę i zrehabilitował się skutecznymi zbiciami, ale było już za późno na dogonienie rozpędzonej WARTY. Nim siatkarze Kosmepolu zdołali się obejrzeć, przegrywali już 0:2.
Do trzeciej odsłony reprezentanci polskiej fabryki firmy L'Oreal przystąpili bardzo mocno zmobilizowani. Wysokie przegrane w dwóch poprzednich partiach nie wywarły na nich żadnego wrażenia. Walczyli o każdą piłkę, a gracze WARTY musieli sporo natrudzić się, aby zdobywać punkty. Bardzo dobre spotkanie rozgrywał Henryk Kwiatkowki, który zapisał na swoim koncie aż osiemnaście „oczek”. Po jego udanych akcjach doszło do zaciętej końcówki. Rozgrywająca WARTY2 - Monika Kordowska ciężar gry przerzuciła na Piotra Trawińskiego i Wojciecha Turskiego, a ci nie zawiedli. Wykorzystywali ręce blokujących rywali i zdobywali punkty. Dali swojemu zespołowi zwycięstwo 28:26 w trzecim secie i 3:0 w całym spotkaniu.
Ekipa Kosmepolu może żałować, że słabszy dzień przytrafił jej się akurat w starciu z WARTĄ. Oba zespoły sąsiadują bowiem w tabeli. Dzięki zwycięstwu WARTA2 wysunęła się na trzecie miejsce i przed ostatnią kolejką znacznie zwiększyła swoje medalowe szanse. Kosmepol zaś spadł na czwartą lokatę, a wizja podium oddaliła się.
Kosmepol Tigers - WARTA2 0:3 (18:25, 14:25, 26:28)
2011-12-07 23:17:52
W meczu na szczycie ósmej kolejki Ekstraklasy PlayVolley nie zabrakło emocji. Po zaciętym i nerwowym starciu WARTA1 2:1 pokonała ING Volleyball Team.
Pierwsza odsłona spotkania należała do WARTY. Siatkarze tego zespołu co chwilę blokowali rywali, a na skrzydłach bezbłędni byli Arkadiusz Ruciński i Michał Lizińczyk. Graczom ING nic w tym secie nie wychodziło. Przez blok WARTY nie mógł przebić się nawet zazwyczaj skuteczny w ofensywie Jakub Tomczak. „Lwy” nie miały nic do powiedzenia i musiały pogodzić się z porażką.
W drugim secie obejrzeliśmy prawdziwą wojnę na bloki. Po spowodowanej kontuzją przerwie do gry w dobrej formie wrócił Robert Czaja z WARTY1. ING przeciwstawiło mu wysoką „ścianę” Piotra Pochwały i Marcina Bąka. Dodatkowo świetnie rozgrywał Kamil Orzeł i wydawało się, że to jego drużyna zwycięży w tym secie. WARTA1 obroniła jednak kilka piłek meczowych i ku rozpaczy siatkarzy ING „wyrwała” im tego seta.
Ostatnia część meczu przyniosła małe zaskoczenie. Gracze ING Volleyball Teamu, którym po słabym początku często trudno poderwać się do walki, zaczęli grać jak z nut. Bardzo pewnie radzili sobie Piotr Pochwała i Jakub Tomczak, poprawiła się również gra na zagrywce. Siatkarze WARTY1 popełnili kilka błędów w obronie i przyjęciu. Także w bloku górą było ING. Punkty w tym elemencie zaliczyli Zuzanna Adamska i Daniel Wiliński. W obronie WARTY brylowali Piotr Piasecki i Agnieszka Sola-Manowska, na nic się to jednak zdało. Skrzydłowi nie kończyli ataków, a co za tym idzie - WARTA1 nie była w stanie dogonić rywali. „Lwy” zasłużenie wygrały tego seta i uratowały punkt w meczu. Pokusić mogły się jednak o więcej. W małych punktach był bowiem remis 69:69.
ING Volleyball Team - WARTA1 1:2 (20:25, 24:26, 25:18)
2011-12-07 23:30:52
Reprezentacja firmy Neckermann okazała się lepsza od drużyny CBRE w meczu ósmej kolejki I ligi PlayVolley. CBRE jednak tanio skóry nie sprzedało. Dzięki wygranej pierwszej partii wyjechało z Areny Ursynów z jednym punktem.
CBRE dobrze rozpoczęło mecz. Skutecznie atakowali Konrad Szaruga i Błażej Czyżyk. Zawodnicy Neckermanna natomiast nie mogli złapać właściwego rytmu. Nie najlepiej przyjmowali zagrywkę rywali, a co za tym idzie - mieli później spore problemy ze skutecznym zakończeniem akcji. Na siatce mylili się Marcin Bańcerowski i Krystian Redlarski. „Turystycznym” zabrakło także obrony, z której jak dotąd słynęli. Skrzętnie wykorzystali to „zieloni”, którzy po zbiciu Mateusza Ożóga wygrali 25:22.
Przed drugą odsłoną w ekipie Neckermanna padło kilka męskich słów. Poirytowani własną postawą „turystyczni” nie pozwolili już sobie na chwilę słabości. Na boisko wybiegli skoncentrowani, zmobilizowani i... punktowali rywali. W ataku, bloku i obronie świetnie radził sobie Bertrand Jasiński. Dzielnie wspierał go Krystian Redlarski. Przewaga Neckermanna rosła z każdą minutą. Set zakończył się wynikiem 25:13.
Trzecia partia mogłaby być bliźniaczą siostrą drugiej. Neckermann naciskał na rywali, a ci nie byli w stanie wyprowadzić skutecznej akcji. Jedyne co mogli zrobić to przebijać piłkę na stronę „turystycznych”. Była to woda na młyn dla Bertranda Jasińskiego, który spotkanie zaliczyć może do bardzo udanych. W tej części meczu wykorzystywał dokładne wystawy Adama Glena i kończył atak za atakiem. Ostatecznie dał swojemu zespołowi zwycięstwo 25:15 i dwa punkty do ligowej tabeli.
Dzięki wygranej Neckermann umocnił się na szóstej lokacie w rozgrywkach. CBRE natomiast nadal plasuje się na siódmym miejscu.
CBRE - Neckermann 1:2 (25:22, 13:25, 15:25)
2011-12-08 22:46:40
Zaległy mecz szóstej kolejki Ekstraklasy PlayVolley dostarczył bardzo wielu emocji. Po zaciętym i wyrównanym spotkaniu Meblobranie.pl 2:1 pokonało ING Volleyball Team.
Mecz od mocnego uderzenia otworzył Daniel Wiliński, który zdobywał punkty po potężnych atakach; 8:6. Dzielnie wspierał go Jakub Tomczak, imponujący zbiciami z szóstej strefy; 13:11. Tomczak jednak w końcu pomylił się, przez co Meblobranie.pl doprowadziło do remisu po 15. Sprawy w swoje ręce próbował wziąć Marcin Bąk. Kapitan „lwów” dwa razy z rzędu blokiem zatrzymał dobrze dotychczas spisującego się Adama Borówkę; 19:16. „Meblowi” nie poddali się. Za sprawą kontr w wykonaniu Borówki i Michała Janiszewskiego doprowadzili do remisu po 22 i do zaciętej końcówki. Mieli nawet piłkę setową, ale nie wykorzystali jej. Chwilę później setballa miała ekipa ING, w którego wykorzystaniu pomógł jej Cezary Alberski. Atakujący Meblobrania uderzył w siatkę i zakończył seta; 27:25 dla ING Volleyball Teamu.
Drugą partię to Meblobranie.pl rozpoczęło lepiej. Po kiwce z kontry Michała Janiszewskiego jego zespół prowadził już 5:1. „Lwów” ratować próbował Jakub Tomaczak, który raz po raz uderzał w piłkę, ile tylko miał sił. Nie wystarczyło to na ekipę Katarzyny Janiszewskiej. Bloki Adama Borówki i Przemysława Cienkowskiego doprowadziły do stanu 12:7. As serwisowy Alberta Cienkowskiego jeszcze powiększył przewagę „meblowych”; 15:7. Siatkarze ING Volleyball Teamu starali się, ale nie byli już w stanie dogonić rywali. W konsekwencji musieli pogodzić się z porażką w secie 20:25. O losach meczu rozstrzygnąć miała zatem trzecia partia.
Już na początku ostatniej części meczu Katarzyna Janiszewska popisała się asem serwisowym; 3:1. Bloki Piotra Pochwała i Marcina Bąka szybko doprowadziły jednak do remisu; 5:5. Wówczas „lwy” zaczęły mylić się. Z blokiem rywali kompletnie poradzić nie mógł sobie Bąk; 13:6 dla Meblobrania. Swój zespół do walki poderwać próbował więc Jakub Tomczak. Swoimi świetnymi serwisami wymuszał błędy na graczach Meblobrania; 13:13. O wyniku meczu zadecydowała dopiero końcówka. Przy stanie 16:16 znów na siatce pomylił się Bąk. Chwilę później jego błąd powtórzył Michał Walendowicz; 21:17 dla Meblobrania. ING sytuację ratować próbowało przerwą na żądanie, ale na nic ona się zdała. Po drugiej stronie siatki kapitalnie grał Cezary Alberki. Jego atomowe zbicia doprowadziły do piłki meczowej, którą „meblowi” wykorzystali po skutecznym ataku z krótkiej Przemysława Cienkowskiego. W efekcie zwyciężyli 25:19, a w całym meczu 2:1.
ING Volleyball Team - Meblobranie.pl 1:2 (27:25, 20:25, 19:25)
2011-12-08 22:52:42
Pojedynek OSRAM-u z Karmar Teamem zapowiadał się bardzo ciekawie, gdyż spotykały się ze sobą dwa zespoły z dołu tabeli I ligi PlayVolley. Po bardzo długim i wyrównanym widowisku 2:1 zwyciężyły „żarówki”.
Pierwsza część meczu była bardzo zacięta. Obie drużyny bez zbędnych kalkulacji rzuciły na szalę wszystkie swoje siły. Choć nie oglądaliśmy wielu finezyjnych zagrań i pokazu umiejętności indywidualnych, zobaczyliśmy dwa chcące zwyciężyć za wszelką cenę zespoły. W tej odsłonie górą był OSRAM, a do zwycięstwa przyczyniła się dobra gra w polu zagrywki.
Drugi set był jeszcze bardziej wyrównany. Drużyna Karmaru nieco uporządkowała swoją grę. Całkiem nieźle rozgrywała Aleksandra Purczak, a Kamil Janczara swoim dobrym przyjęciem wprowadził dużo spokoju w szeregi zespołu. Wśród rywali z OSRAM-u kilkoma ładnymi zbiciami popisał się kapitan, Michał Tomaszewski. Dużo do gry „żarówek” wniosło także wejście na boisko Macieja Kreffta. Przewaga Karmaru topniała z każdą chwilą. Doszło do zaciętej końcówki, którą na przewagi wygrali zawodnicy reprezentacji firmy OSRAM.
Trzecia odsłona spotkania była z pewnością bardzo wyczerpująca, a rekord ligi PlayVolley w długości seta był zagrożony. Oba zespoły zaczęły odczuwać zmęczenie i popełniały dużo błędów w ofensywie oraz w polu zagrywki. Karmar Team, słuchając wskazówek swojego trenera, coraz lepiej ustawiał blok, przez co lider OSRAM-u, Michał Tomaszewski, miał kłopoty z przebiciem się. Obejrzeliśmy długą i zaciętą walkę na przewagi, w której szala prowadzenia co chwilę przechylała się to na jedną,to na drugą stronę. W końcu jednak zasłużony punkt udało się zdobyć zawodnikom Karmaru.
Karmar Team - OSRAM 1:2 (20:25, 26:28, 31:29)
2011-12-08 22:51:54
Mecz ósmej kolejki Ekstraklasy pomiędzy drużynami PKO BP i HSBC Volley stał na wysokim poziomie. Obie drużyny walczyły o każdy punkt. Ostatecznie lepsza okazała się ekipa PKO BP, wygrywając dwa z trzech rozegranych setów.
Początek spotkania należał do HSBC Volley, które dzięki bardzo dobrej grze kapitana Grzegorza Wydmańskiego doprowadziło do prowadzenia 5:2. Odrabianie strat po stronie PKO BP zapoczątkowała Anna Ostaszewska, a do wyrównania doprowadził Wojciech Bakuła. On też wyprowadził PKO BP na prowadzenie 8:6. W dalszej fazie seta czołowymi atakującymi drużyny HSBC byli Grzegorz Wydmański oraz Marcin Chlewicki. Z drugiej zaś strony głównymi postaciami w tym secie byli Tomasz Daroch oraz Bartłomiej Kraft. Ten ostatni w trudnych chwilach umiał zachować zimną krew i nie pozwolił, aby zawodnicy HSBC wyprzedzili jego drużynę. Ostatecznie PKO BP zwyciężyło 26:24.
Druga partia zaczęła się podobnie: inicjatywę w grze mieli zawodnicy HSBC Volley. Widać było, że szybko wyciągnęli wnioski z pierwszego seta. Tym razem nie dali odebrać sobie kilkupunktowej przewagi. Kolejne punkty dla swojej drużyny zdobywał nie kto inny, jak kapitan Grzegorz Wydmański. Nawet wysoki blok zawodników PKO BP nie był w stanie zatrzymać jego ataków. PKO BP do walki podrywać próbowali Wojciech Bakuła, Tomasz Madej oraz Paweł Furlepa. Ekipa HSBC dzielnie się broniła i nie oddawała wypracowanego wcześniej dwupunktowego prowadzenia. Piłkę setową HSBC dał atak Marcina Chlewickiego, a partię zakończyła jego trudna zagrywka.
Pierwsze akcje trzeciej odsłony meczu były bardzo zacięte. Przez kilka minut drużyny grały punkt za punkt. W końcu presji ze strony rywali nie wytrzymali mniej doświadczeni gracze HSBC Volley. Od stanu 8:10 nie potrafili oni nawiązać walki z PKO BP. Choć dużą ambicją wykazywali się Krzysztof Kuśnierz i Damian Zieliński, to drużyna HSBC przegrywała kolejne akcje. PKO BP natomiast do zwycięstwa prowadzili Wojciech Bakuła i Bartłomiej Kraft. Wynik 25:16 doskonale pokazuje, który z zespołów był w tej partii lepszy. Cały mecz zatem zakończył się sprawiedliwym podziałem punktów.
PKO BP - HSBC Volley 2:1 (26:24, 21:25, 25:16)
2011-12-13 22:45:35
Słabsza dyspozycja Deutsche Banku w końcówce sezonu w połączeniu z absencją kilku czołowych zawodników otworzyła przed drużyną OSRAM-u szansę na zanotowanie na jej koncie drugiego z rzędu zwycięstwa w rozgrywkach I ligi PlayVolley. Okazji tej, pomimo gry w piątkę, siatkarze z Wilanowa nie zmarnowali.
Już pierwsze akcje meczu przyniosły nieznaczne prowadzenie „żarówkom”. Gracze OSRAM-u obdarzali zaufaniem Michała Tomaszewskiego, który w ofensywie rzadko zawodził. Dość słabo, jak na swoje możliwości, spisywali się bankowcy, których grę „ciągnął” etatowy libero, który tego dnia wyjątkowo występował na skrzydle. Siatkarze OSRAM-u grali jednak uważnie w obronie i doprowadzili do końca seta.
Druga odsłona spotkania to dość wyraźne prowadzenie „żarówek” i bezradność Deutsche Banku. Bankowcy, chcąc zatuszować lukę wynikającą z absencji podstawowych zawodników, próbowali różnych wariantów, jednak tylko utrudniło im to uporządkowanie gry. Cała drużyna OSRAM-u spisywała się świetnie w defensywie i podbijała większość ataków rywali. Było to kluczem do zwycięstwa także w tej części meczu.
W ostatnim secie siatkarzom OSRAM-u przydarzało się znacznie więcej błędów, a Michał Tomaszewski nie był już tak niezawodny jak w poprzednich odsłonach. Wpadki zdarzały się też jego kolegom. Pomimo tego „żarówki” nawiązały z bankowcami wyrównaną walkę. Do pracy wziął się jednak kapitan bankowców, Tomasz Rieff, a skuteczność „złapał” w końcu mający słabszy dzień Wojciech Kubiszak. Przyczyniło się to do wygrania przez Deutsche Bank trzeciej partii, a co z tym idzie - do uratowania jednego punktu w meczu.
OSRAM - Deutsche Bank 2:1 (25:22, 25:19, 24:26)
2011-12-13 23:00:53
Pomimo sporego osłabienia we własnych szeregach Neckermann pokonał Karmar Team 2:1 i tym samym umocnił swoją pozycję w środku tabeli I ligi rozgrywek PlayVolley.
Czteroosobowa reprezentacja Neckermanna rozpoczęła mecz od prowadzenia 3:1. W podtrzymywaniu korzystnego dla niej wyniku pomagali przeciwnicy, którzy często popełniali błędy i nie kończyli ataków. Dzięki owocnej współpracy na linii obrona - atak Rafała Grunwalda i Bertranda Jasińskiego, przewaga punktowa utrzymywała się przez cały set. Karmarowi w pogoni za rywalem nie pomogły nawet dwa asy serwisowe Łukasza Papiernika w końcówce partii, zakończonej ostatecznie na niekorzyść budowalanych; 20:25.
W drugiej odsłonie meczu do zawodników Neckermanna dołączył Marcin Bańcerowski. Jednak, paradoksalnie, „wzmocnienie” to nie przełożyło się na grę i wynik zespołu, wręcz przeciwnie. To, co w poprzedniej partii wychodziło doskonale, w tej zawodziło. Siatkarze Karmaru zaś radzili sobie świetnie. Marcin Kobiela, który kończył praktycznie każdy atak i szalejący w defensywie Łukasz Papiernik pomogli swojej drużynie odgryźć się przeciwnikom. Różnica punktowa sukcesywnie się powiększała (4:2, 10:3, 15:7, 24:14). Set zakończył się wynikiem 25:14.
W ostatnim secie obydwie drużyny zmobilizowały się do walki o zwycięstwo i gra rozpoczęła się od nowa; 3:3. Kąśliwe zagrywki Agnieszki Lech, która w całym meczu napsuła tym elementem dużo krwi Neckermannowi, pomogły Karmarowi wyjść na dwupunktowe prowadzenie. Jednak „turystyczni” nie potrzebowali dużo czasu na odrobienie strat i odwrócenie losów tej partii. Świetne obrony po obu stronach siatki skutkowały wyrównaną grą w końcówce. Emocjonujący finisz meczu zakończył się pomyślnie dla Neckermanna, który wygrał 25:23 i tym samym triumfował w całym meczu 2:1.
Karmar Team - Neckermann 1:2 (20:25, 25:14, 23:25)
2011-12-13 23:12:34
Choć w meczu dziewiątej kolejki I ligi PlayVolley pomiędzy Accorhotels.com a Jones Lang LaSalle nietrudno było wskazać faworyta, można było spodziewać się dużych emocji. Ekipa Jones Lang LaSalle, mimo ósmego miejsca w tabeli, uchodzi za jedną z najbardziej nieobliczalnych drużyn w rozgrywkach.
Siatkarze Jones Lang LaSalle potwierdzili przypuszczenia i od początkowych minut dawali z siebie wszystko. Świetna gra w obronie i efektowne zbicia Tomasza Miki dały im prowadzenie, które utrzymali prawie do końca seta. W ostatnim momencie „przebudzili się” hotelarze, którzy - jak sami przyznawali - nie byli tego dnia w optymalnej dyspozycji. Zbicia Pawła Piątkowskiego pozwoliły im nieznacznie wygrać tę odsłonę.
W drugiej części spotkania gracze Jones Lang LaSalle mieli problemy ze znalezieniem właściwego rytmu. Cudów w defensywie dokonywali Łukasz Dziewulski i Bartłomiej Zagrodnik, jednak siła ofensywna ich drużyny w tym secie znacznie zmalała. Była to woda na młyn dla hotelarzy, którzy wykorzystywali świetne rozegranie Justyny Adamiuk. Gra zawodników Accorhotels.com była coraz bardziej uporządkowana i to oni byli górą w tej odsłonie.
Reprezentanci Jones Lang LaSalle wciąż jednak mieli wielką ochotę do gry i próbowali urwać rywalom choć jeden punkt. Na ich nieszczęście we właściwy rytm gry wszedł w końcu skrzydłowy hotelarzy, Paweł Feliszek, który dorównywał kapitanowi Pawłowi Piątkowskiemu w skuteczności w ofensywie. Gracze JLLS pokazali kilka ładnych akcji, a Piotr Karpiński i Tomasz Mika przytomnie obijali blok rywali. Hotelarze byli jednak skoncentrowani do samego końca i wykonali kolejny pewny krok w kierunku gry w Ekstraklasie.
Accorhotels.com - Jones Lang LaSalle 3:0 (25:23, 25:16, 25:20)
2011-12-14 22:34:09
W starciu pomiędzy zespołami GfK Polonia i ING Volleyball Team niespodzianki nie było. „Lwy” pewnie zwyciężyły 3:0 i tym samym umocniły swoją pozycję w tabeli.
Zespół GfK Polonia bardzo dobrze rozpoczął spotkanie. Jednak coraz częstsze błędy i nieporozumienia na boisku nie pozwoliły socjologom na utrzymanie korzystnego wyniku. Po dwóch asach serwisowych Marcina Bąka to ING prowadziło pięcioma punktami (12:7), a wraz z upływem czasu, powiększało przewagę. Mocne zagrywki na tyle utrudniały przyjęcie socjologom, że nie byli oni w stanie wyprowadzać skutecznych ataków. W konsekwencji pierwszy set padł łupem ING; 25:15.
Druga partia rozpoczęła się od wyrównanej gry (7:7). Po obu stronach siatki zawodnicy popisywali się efektownymi obronami - w GfK Polonia najlepiej w tym elemencie radził sobie Andrzej Surma, w ING zaś - Piotr Pochwała. Lepiej dysponowany tego dnia zespół „lwów” nie dał jednak szansy na korzystny wynik rywalom. Dzięki mocnym zagrywkom i przyjęciom w punkt 25:15 wygrał również i tego seta.
Ostatnia odsłona była dopełnieniem dzieła przez ING. W ofensywie najlepiej radził sobie Jakub Tomczak, który skończył najwięcej piłek. Rozbici zawodnicy GfK Polonia, przegrywając 12:19, nie byli w stanie dogonić rywala. Dobra gra całego zespołu „lwów”, przełożyła się na wynik końcowy. Trzeciego seta i cały mecz skutecznym atakiem zakończyła Zuzanna Adamska.
GfK Polonia - ING Volleyball Team 0:3 (15:25, 15:25, 18:25)
2011-12-14 22:39:45
W swoim ostatnim meczu w sezonie JESIEŃ 2011 Ekstraklasy PlayVolley Andra 0:3 uległa Decathlonowi. Reprezentanci czołowej sieci sklepów sportowych dominowali na boisku w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła.
Wynik ten rozpatrywać można w kategorii niespodzianki. Andra bowiem świetnie rozpoczęła sezon i pewnie zmierzała po trzecie miejsce w rozgrywkach. Aby zapewnić sobie miejsce na podium musiała tylko za trzy punkty pokonać Decathlon. Nie poradziła sobie jednak i na medale musi jeszcze poczekać co najmniej kilka miesięcy.
Na porażkę informatyków z pewnością wpływ miała absencja ich dotychczasowych liderów: Piotra Strelczuka i Marcina Lasoty. Pod ich nieobecność grę zespołu „ciągnąć” musieli Artur Kowalik i Łukasz Komorowski. O ile ten pierwszy radził sobie bez zarzutu, o tyle drugi miał spore problemy ze sforsowaniem bloku i defensywy przeciwników. Jego ataki już w pierwszym secie podbijane były przez Bartłomieja Łozę i Kingę Zdrojkowską. Siatkarze Decathlonu wybronione piłki momentalnie zamieniali na punkty. W efekcie zwyciężyli 25:21.
Dwie kolejne odsłony meczu wyglądały bardzo podobnie. Decathlon Team za sprawą świetnych ataków Adama Kowalskiego i Piotra Dąbrowy wychodził na prowadzenie, a później spokojnie kontrolował grę. Andrę do walki podrywać próbował Artur Kowalik, jednak jego dobra postawa (był najlepiej punktującym zawodnikiem meczu) nie wystarczyła do dorównania rywalom. Gracze francuskiej sieci sklepów sportowych w drugim i trzecim secie wygrali 25:20, a po całym meczu dopisali na swoje ligowe konto trzy punkty. Andra natomiast musiała obejść się smakiem. W obliczu zwycięstw ING Volleyball Teamu i PKO BP spadła na piąte miejsce i to na nim zakończyła sezon.
Decathlon Team - Andra 3:0 (25:21, 25:20, 25:20)
2011-12-14 22:48:22
Faworytem meczu pomiędzy WARTĄ2 a CBRE był pierwszy z zespołów. Nie bez znaczenia był fakt, że druga z drużyn przyjechała do Areny Ursynów w osłabionym składzie.
Szybko okazało się, że grających w piątkę siatkarzy CBRE czeka bardzo trudne zadanie. Nieźle w ofensywie spisywał się Konrad Szaruga, jednak gracze WARTY2 nie dawali przeciwnikowi rozwinąć się na siatce. Wiodącą postacią był Krzysztof Zaleski, który skutecznie mijał blok rywali. To właśnie po jego ataku WARTA2 zakończyła seta; 25:17.
O ile pierwsza odsłona była całkiem wyrównana, o tyle w drugiej doszło do prawdziwej deklasacji. Gracze WARTY2 świetnie ustawiali blok i umiejętnie wykorzystywali osłabienie rywali. Seria dobrych zagrywek Krzysztofa Zaleskiego i skutecznych kiwek Piotra Trawińskiego odebrała siatkarzom CBRE ochotę do walki w tej części meczu i uniemożliwiła wyrównaną grę. WARTA2 znokautowała rywali; 25:7.
W ostatnim secie można było zobaczyć kilka efektownych akcji po obu stronach siatki. „Zieloni” mieli jednak duże problemy z przyjęciem, oddając WARCIE2 sporo piłek za darmo. Faworyci natomiast wyprowadzali składne, skuteczne akcje, które kończyli Marcin Łukasiak, Piotr Trawiński i Radosław Rudzki. Odsłona upłynęła pod znakiem zaciętej walki na siatce, w której górą była WARTA2, wygrywając ostatecznie 3:0.
WARTA2 - CBRE 3:0 (25:17, 25:7, 25:16)
2011-12-14 23:02:51
W meczu dziewiątej kolejki I ligi PlayVolley pomiędzy HSBC Volley i Compem SA doszło do ciekawego starcia. Ostatecznie to bankowcy byli górą. Pokonali rywali 2:1 i umocnili swoją pozycję w tabeli.
Siatkarze HSBC spotkanie rozpoczęli bardzo ospale. Słabo przyjmowali, nie kończyli ataków. Zagrywką również nie wyrządzali rywalom żadnej krzywdy. W szeregach Compa niezawodni byli Marcinowie: Wojtaś i Ligenza. Wykorzystywali błędy rywali i punktowali ich. W efekcie, przy dużej pomocy rozgrywającej Agaty Sokolnickiej, doprowadzili swój zespół do zwycięstwa w pierwszej partii 25:20.
W drugiej odsłonie Wojtaś i Ligenza całkowicie „zgubili” skuteczność. Nie wynikało to jednak z ich chwilowej słabości, a ze świetnej postawy Grzegorza Wydmańskiego i Marcina Chlewickiego, którzy - niezrażeni błędami w pierwszym secie - weszli we właściwy rytm i co i raz wbijali siatkarskie „gwoździe” w parkiet po stronie rywali. Komputerowcom we znaki dał się szczególnie kapitan bankowców. Nie dość, że nie potrafili zatrzymać jego ataków, to nie byli w stanie przebić się przez jego blok. Wydmański przez całe spotkanie zdobył tym elementem aż siedem „oczek”, w tej partii zaś walnie przyczynił się do bardzo wysokiego zwycięstwa swojego zespołu - 25:9.
Comp nie poddał się i na początku trzeciego seta walczył punkt za punkt. Wyrównana gra nie trwała jednak długo. Bardzo szybko do głosu doszedł duet Wydmański - Chlewicki. Zawodnicy wyprowadzili drużynę HSBC Volley na prowadzenie, a później stopniowo powiększali przewagę. W partii tej rywalizowali nie z Compem, a... między sobą: o to, kto popisze się mocniejszym atakiem. Informatycy przy tak mocnych uderzeniach byli bezradni. Nie pomogło im nawet kilka ofiarnych prób obron w wykonaniu Konrada Raczyńskiego. Po zaledwie piętnastu minutach gry w tym secie ekipa HSBC Volley zwyciężyła 25:16. Mecz natomiast zakończył się wynikiem 2:1.
HSBC Volley - Comp SA 2:1 (20:25, 25:9, 25:16)
2011-12-14 23:12:45
Zaledwie czterdziestu dziewięciu minut potrzebowali zawodnicy PKO BP na pokonanie ekipy Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych. Porażka 0:3 oznacza dla „książkowych” pozostanie na przedostatnim miejscu w tabeli Ekstraklasy i może skutkować spadkiem do I ligi.
Od samego początku spotkania na parkiecie dominowali bankowcy, którzy sukcesywnie powiększali przewagę: 6:2, 13:7, 22:15. Najskuteczniejsi w ataku i obronie byli odpowiednio Wiesław Król i Piotr Kalinowski. Co prawda w końcówce seta WSiP zaczął gonić rywala, ale to PKO BP zwyciężyło 25:22.
Mocne otwarcie drugiej partii przez PKO BP (prowadzenie 8:0) potwierdziło wyższość zespołu nad rywalem. Pomimo dobrych przyjęć i licznych obron Jacka Mamota i Jacka Bańki w szeregach „książkowych” brakowało punktowych ataków. Nie byli oni w stanie nawiązać równej walki z bankowcami, gdyż rozegranie Agnieszki Królak pozwalało jej ekipie na skuteczną ofensywę. Dzięki temu PKO BP rozgromiło swoich przeciwników; 25:7.
Ostatnią odsłonę, podobnie jak dwie poprzednie, pomyślnie rozpoczęli zawodnicy PKO BP. W szeregach „książkowych” z kolei brakowało odpowiedniej motywacji i mobilizacji - siatkarze popełniali błędy, które uniemożliwiały zespołowi skuteczną grę. Dwa asy serwisowe Piotra Kalinowskiego w końcówce seta (a łącznie aż pięć w całym meczu), rozbiły rywala. Ostatecznie partia zakończyła się wynikiem 25:17 na korzyść bankowców, którzy wygrali też cały mecz - 3:0.
WSiP - PKO BP 0:3 (22:25, 7:25, 17:25)
2011-12-15 22:19:59
W meczu ostatniej kolejki rozgrywek PlayVolley spotkały się drużyny WARTY2 i Accorhotels.com. Los chciał, by sezon zakończyło spotkanie o najwyższe trofeum - zwycięzca miał zostać nowym mistrzem I ligi.
Przed spotkaniem w obu drużynach panowały bojowe nastroje. Hotelarze, pomimo absencji swojego kapitana i lidera, Pawła Piątkowskiego, zapowiadali zwycięstwo. - Jesteśmy drużyną, damy sobie radę - zapewniali. Gracze WARTY2 zaś do Areny Ursynów przybyli w najsilniejszym składzie. - To my wygramy - twierdzili.
Od początku pierwszego seta siatkarze Accorhotels grali niepewnie w ofensywie, popełniając dużą liczbę błędów. Gracze WARTY2 zaczęli kontrolować mecz dzięki świetnej zagrywce. Szybko wyszli na prowadzenie 10:5. Apogeum doskonałej passy tego zespołu były cztery asy serwisowe kapitana, Marcina Łukasiaka. Hotelarze kompletnie nie mogli ustawić się do przyjęcia, ich kapitan poprosił więc o czas. Przerwa nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, a serię na zagrywce WARTY2 kontynuowała Agnieszka Sola-Manowska. Siatkarze Accorhotels nie mogli złapać właściwego rytmu. W ataku mylili się Grzegorz Góralny i Paweł Feliszek. Zdecydowana przewaga WARTY2 dała tej drużynie piłkę setową; 24:10. Seta ostatecznie celnym zbiciem zakończył Marcin Łukasiak; 25:12.
Start kolejnej odsłony zapowiadał kontyunuację dominacji WARTY2. Niezawodny był Krzysztof Zaleski, który w ataku szybko podejmował trafne decyzje. Zespół wiele zawdzięcza też Agnieszcze Soli-Manowskiej, która obroniła kilka „niemożliwych” piłek. Brak kapitana okazał się opłakany w skutkach dla Accorhotels: atak zespołu w tym meczu praktycznie nie istniał. Na szczęście dla hotelarzy chwilowe problemy z uporządkowaniem gry mieli siatkarze WARTY2, na skutek czego na tablicy wyników widniał remis 10:10. Dwa pojedyncze bloki Krzysztofa Cucha dały siatkarzom Accorhotels.com nadzieję na zwycięstwo w tym secie. WARTA2 opanowała jednak sytuację i znów dała się we znaki rywalom dobrą zagrywką. Kilka punktów na skrzydle w dodatku zdobył pewny Piotr Trawiński. Z kolei w ofensywie hotelarzy jedynie Paweł Feliszek przebijał się przez nieźle ustawiany blok WARTY2. Grę Accorhotels ożywiło nieco wejście Magdaleny Częścik i jej dobre serwisy, dzięki którym znów był remis; 17:17. Entuzjazm hotelarzy szybko ostudzili skrzydłowi konkurentów - Wojciech Turski i Marcin Łukasiak. Ku wielkiej radości ich zespołu na sam koniec dwoma asami serwisowymi popisał się Piotr Trawiński; przy stanie 24:19 WARTA2 miała piłkę setową. W następnej akcji kontrę wykorzystał Krzysztof Zaleski i wiadomo już było, kto zwyciężył w tym meczu.
W ostatnim secie emocje wcale nie opadły. Zespół WARTY2 wyszedł na parkiet pozbawiony czołowej zawodniczki, Agnieszki Soli-Manowskiej, co dawało nadzieje graczom Accorhotels.com na „urwanie” punktu. Pełniący obowiązki kapitana hotelarzy Paweł Feliszek znalazł wreszcie receptę na oszukiwanie bloku rywali. Kiedy wydawało się, że ekipa Accorhotels.com jest na dobrej drodze do zwycięstwa, jej katem ponownie okazał się kapitan WARTY2, Marcin Łukasiak, który do dwóch punktów zdobytych na skrzydle dorzucił po chwili dwa asy serwisowe; 17:10. Nadzieje hotelarzy przedłużył Tomasz Szmurło, spisujący się dobrze na siatce, a później w polu zagrywki. Ciosy w ofensywie wymieniali Paweł Feliszek i Marcin Łukasiak. Bolączką Accorhotels.com było kiepskie ustawianie bloku. Przytomność na siatce Krzysztofa Cucha pozwoliła jednak na zminimalizowanie strat; 22:20. Gracze WARTY2 wykorzystali dobrą pracę swojej defensywy i mieli piłkę meczową; 24:20. Reprezentanci czołowej sieci hoteli nie poddali się. Kiedy kolejny punkt zdobył Tomasz Szmurło, a asa serwisowego zaliczył Paweł Feliszek, atmosfera zrobiła się naprawdę gorąca; remis po 24. Siatkarze WARTY2 poradzili sobie z presją i po dwóch atakach skrzydłowych mogli cieszyć się ze zwycięstwa 3:0. Zostali tym samym nowymi mistrzami I ligi PlayVolley!
Accorhotels.com - WARTA2 0:3 (12:25, 19:25, 24:26)
2011-12-15 22:28:20
Los chciał, by w ostatniej kolejce PlayVolley - Ligi Siatkówki Firm spotkały się drużyny zajmujące dwa pierwsze miejsca w tabeli Ekstraklasy. Zwycięzca rywalizacji pomiędzy Meblobraniem i WARTĄ1 zapewniał sobie pierwszą lokatę i zdobycie mistrzostwa.
Oba zespoły przybyły do Areny Ursynów w najsilniejszych zestawieniach. Dla graczy WARTY1 dodatkową motywacją była świetna postawa ich kolegów z drugiego zespołu, którzy chwilę wcześniej wywalczyli mistrzostwo I ligi i awans do Ekstraklasy.
Mecz zaczął się od dobrej postawy w polu zagrywki i na siatce zawodników obu drużyn. Ciosy wymieniali Tomasz Dec z WARTY1 i Andrzej Mamełka z Meblobrania, który dorzucił do tego dwa skuteczne bloki. W końcu, dzięki skutecznym kontrom Adama Borówki, zaczęła zarysowywać się nieznaczna przewaga Meblobrania. Gracze WARTY1 zaczęli się gubić, przy stanie 10:15 kapitan tego zespołu poprosił o czas. Ustalenia w przerwie początkowo nie dawały efektów i po zbiciach Andrzeja Rygalskiego i Adama Borówki Meblobranie prowadziło już siedmioma punktami. Wysoka przewaga przyniosła jednak rozluźnienie i serię błędów, którą wykorzystali siatkarze WARTY1, minimalizując straty; 16:18. Klasą samą dla siebie w tej fazie meczu była jednak rozgrywająca Katarzyna Janiszewska, która pozwoliła swoim kolegom na zdobywanie kolejnych punktów. Czarę goryczy WARTY1 przelały poważne błędy w przyjęciu, na skutek czego przy stanie 24:17 Meblobranie miało pierwszą piłkę meczową. Od razu na kontrze wykorzystał ją Andrzej Rygalski i przypieczętował zwycięstwo swojej ekipy.
Początek kolejnego seta znów nie był najlepszy dla zawodników WARTY1. Skrzydłowi Tomasz Dec i Michał Lizińczyk kompletnie nie mogli znaleźć sposobu na blok Meblobrania. Pomimo dwóch błędów w ofensywie Andrzeja Mamełki, Meblobranie.pl utrzymywało przewagę; 9:7. Wówczas przebudzili się zawodnicy WARTY1. Po efektownych akcjach piłki skończyli Tomasz Olkowski i Krzysztof Salamon. Chwilę później sprytem wykazał się Robert Czaja, który atakiem z drugiej piłki dał swojej drużynie prowadzenie 12:10. W zespole Meblobrania pojawiła się odrobina nerwowości, której konsekwencją było odgwizdanie przez sędziego dwóch błędów ustawienia. W tej fazie meczu bardzo dobrze funkcjonowała defensywa WARTY1, kierowana przez libero, Piotra Piaseckiego; 20:17. Dodatkowo świetną passę miał Tomasz Olkowski, który blokiem i atakiem dorzucił kolejne dwa punkty na konto swojej drużyny. Nadzieje Meblobrania przedłużył Cezary Alberski. Kiedy trudną zagrywką popisała się Katarzyna Janiszewska, było już tylko 23:22 dla WARTY1. Wówczas Sprytem na siatce wykazał się Krzysztof Salamon i doprowadził do pierwszej piłki setowej. Bohaterem końcówki został Tomasz Olkowski, który zdobył punkt po... obronie. Zaskoczeni gracze Meblobrania jedynie odprowadzili wzrokiem piłkę spadającą w ich pole gry. O losach meczu rozstrzygnąć miał więc trzeci set.
Ostatnią część meczu lepiej rozpoczęli zawodnicy WARTY1. Po dwóch blokach Roberta Czai na środku drużyna ta prowadziła już 6:1. Na szczęście dla Meblobrania ich rywale popełnili kilka błędów w obronie oraz przyjęciu i gra szybko wyrównała się. Gracze Meblobrania, dzięki świetnej postawie na skrzydle Cezarego Alberskiego, zaczęli odrabiać straty. Kapitan WARTY poprosił więc o czas. Po powrocie na parkiet kilka pomyłek na rozegraniu przydarzyło się Robertowi Czai, co w połączeniu z problemami jego kolegów w przyjęciu skutkowało objęciem prowadzenia przez Meblobranie; 16:15. Po dwóch blokach Andrzeja Mamełki sytuacja WARTY1 zrobiła się nieciekawa i o drugą przerwę poprosił Piotr Piasecki. Chwilę później on sam poświęceniem w obronie ratował swój zespół od utraty kolejnych punktów. Tego dnia jednak to Meblobranie miało zdecydowanie większą skuteczność w ofensywie, a dobra postawa defensywy WARTY1 tylko przedłużała poszczególne akcje. Po efektownym zbiciu Adama Borówki „meblowi” prowadzili już 21:18. Po błędach w ataku po obu stronach na tablicy był wynik 24:20, piłkę meczową miało więc Meblobranie. Zbicie z drugiej piłki Roberta Czai i blok Michała Lizińczyka przedłużyły nadzieje WARTY na zwycięstwo. Nieoczekiwanie jednak na zagrywce pomylił się Krzysztof Salamon i Meblobranie mogło cieszyć się ze zwycięstwa 2:1. Tym samym praktycznie zapewniło sobie tytuł mistrzów PlayVolley! Trudno bowiem przypuszczać, by „meblowi” w zaległym spotkaniu nie poradzili sobie z zespołem Compa.
WARTA1 - Meblobranie.pl 1:2 (18:25, 25:22, 22:25)
2011-12-15 22:36:53
W ostatnim meczu dziewiątej kolejki PlayVolley na boisko wybiegły zespoły Związku Banków Polskich i Kosmepolu. Po zaciętym i wyrównanym widowisku lepsi okazali się ci pierwsi. „Tygrysy” jednak z Ursynowa nie wyjechały z pustami rękami.
Pierwsza partia to dominacja ZBP. Bankowcy już w pierwszych akcjach zbudowali przewagę, a dalej kontrolowali grę i trzymali rywali na dystans. Świetnymi zagrywkami popisywała się Marta Żyndul, na siatce zaś bardzo dobrze radził sobie Paweł Minkina. Dzielnie wspierał go Maciej Pietruszka, który swoimi atakami zaskakiwał źle ustawionych w obronie rywali. Ekipę Kosmepolu do walki podrywać próbował kapitan, Łukasz Pawelec, ale nie wystarczyło to na bardzo dobrze dysponowane ZBP. Końcówka seta należała do Michała Koksztysa, który aż trzy punkty zdobył bezpośrednio z pola zagrywki i walnie przyczynił się do zwycięstwa ZBP 25:18.
Drugi set był zupełnie inny. Zawodnicy Kosmepolu zmobilizowali się i wyeliminowali błędy, które tak licznie przydarzały im się w pierwszym secie. Ataki Marka Siegerta i Łukasza Pawelca dały im trzy punkty przewagi; 7:4. Bankowcom udało się przełamać złą passę, dzięki czemu na zagrywkę mógł pójść Michał Koksztys. Podobnie jak w ostatnich akcjach drugiej partii zaskoczył rywali; doprowadził do remisu 7:7. „Tygrysy” poderwały się do walki i dzięki skutecznym zagraniom Henryka Kwiatkowskiego znów objęły prowadzenie. Do stanu 22:20 żaden z zespołów nie odpuszczał i gra toczyła się punkt za punkt. Bankowcy swoją szansę zaprzepaścili w końcówce. Nie potrafili skończyć ataku i oddali inicjatywę przeciwnikom. Ci nie zmarnowali okazji i dokończyli dzieła. Zwyciężyli 25:20 i doprowadzili do remisu 1-1 w meczu.
Początek trzeciego seta był wyrównany. Dla Kosmepolu punktował przede wszystkim Henryk Kwiatkowski, dla ZBP zaś - Paweł Minkina i Marta Żyndul. Do stanu 9:9 drużyny szły łeb w łeb. Wówczas asem serwisowym popisał się Paweł Sadowski. Zagraniem tym poderwał swoją ekipę do walki. Sadowski nie spoczął na laurach. Równie dobrze radził sobie na siatce i w parze z Maciejem Pietruszką punktował rywali; 20:13. Gdy wydawało się, że bankowcy rozgromią Kosmepol, serią ataków nie do obrony wykazał się Łukasz Pawelec. Zmniejszył straty swojego zespołu do trzech „oczek”. Mimo to ZBP chwilę później miało piłkę meczową. Pierwszą obroniły „tygrysy”. Przy drugiej zaś same popełniły błąd. Mecz zakończył autowy serwis. ZBP wygrało 25:21, a całe spotkanie 2:1.
Związek Banków Polskich - Kosmepol Tigers 2:1 (25:18, 20:25, 25:21)
2011-12-16 22:45:41
W meczu pomiędzy Deutsche Bankiem a CBRE doszło do sprawiedliwego podziału punktów. Po ciekawym widowisku 2:1 zwyciężyli bankowcy.
Pierwszy set upłynął pod znakiem przewagi Deutsche Banku. Wiodącą postacią w swoim zespole był Jacek Józefczyk, który wykazał się dużą skutecznością w ataku. Dzielnie wspierał go Wojciech Kubiszak. Drużyna CBRE nie mogła poukładać gry i - pomimo dobrej postawy na siatce kapitana, Konrada Szarugi - musiała odłożyć zwycięskie aspiracje do następnej odsłony.
Druga część spotkania zmieniła sytuację na boisku o 180 stopni. Bardzo dobrze zaczęli grać zawodnicy CBRE. W ofensywie wyróżnili się Konrad Szaruga i Ireneusz Gawędziński, a w defensywie efektywnymi i efektownymi zarazem zagraniami popisywał Błażej Czyżyk. Bankowcy gubili się w obronie i przyjęciu, tracąc dużo łatwych punktów. Partię więc zdecydowanie wygrało CBRE.
Odstatnia odsłona meczu przebiegła pod dyktando Deutsche Banku. Eksperymentujący ze składem zawodnicy CBRE mieli problemy z uporządkowaniem gry, natomiast bankowcy coraz lepiej spisywali się na skrzydłach. Siatkarze CBRE próbowali ratować sytuacje grą w bloku, jednak nie mogli już powstrzymać graczy Deutsche Banku, których do zwycięstwa poprowadził najlepszy na boisku - Wojciech Kubiszak.
Deutsche Bank - CBRE 2:1 (25:20, 14:25, 25:17)
2011-12-16 22:57:43
Ekipa HSBC Volley może żałować, że edycja JESIEŃ 2011 PlayVolley dobiegła końca. Debiutujący w Ekstraklasie bankowcy rozkręcali się z tygodnia na tydzień. W ostatniej kolejce sezonu 3:0 rozgromili WSiP.
Początkowe akcje nie wskazywały, że HSBC Volley tak wyraźnie pokona rywali. Od razu po pierwszym gwizdku sędziego Grzegorz Wydmański zablokowany został przez Jacka Bańkę. Kolejne dwa bloki „książkowych” dały im prowadzenie 9:6. Wówczas do pracy ostro zabrali się bankowcy. Wykorzystywali wszystkie błędy rywali i na siatce byli bezwzględni. Po ataku z przechodzącej w wykonaniu Damiana Zielińskiego WSiP poprosił o czas; 13:11 dla HSBC. Przerwa przyniosła oczekiwane rezultaty i wynik odwrócił się. Prowadzenie reprezentacji Wydawnictw Szkolnych i Pegagogicznych nie trwało jednak długo. „Przebudził się” bowiem kapitan HSBC Volley, Grzegorz Wydmański. Jego potężne ataki pozbawiły rywali złudzeń. Po serii zagrywek Damiana Zielińskiego i kontrze w wykonaniu Marcina Chlewickiego HSBC zwyciężyło 25:17.
Druga odsłona była teatrem tylko jednego aktora. Przy zagrywkach Marcina Chlewickiego już na samym początku seta bankowcy z HSBC Volley wyszli na wysokie prowadzenie (4:0), którego nie oddali do końca seta. Ozdobą tej części meczu były atomowe ataki Grzegorza Wydmańskiego i kąśliwe zagrywki Macieja Jancewicza.
Początkowe akcje trzeciej części meczu należały do Grzegorza Wydmańskiego. Kapitan HSBC Volley wykorzystał trzy kontry z rzędu; 4:1. Udane akcje Macieja Jancewicza i Damiana Zielińskiego jeszcze powiększyły przewagę bankowców; 7:1. „Książkowi” próbowali się bronić. Do gry podrywał ich Konrad Pietruczuk. Było to jednak zdecydowania za mało na świetnie dysponowaną tego dnia ekipę HSBC Volley. Mecz po zagrywce w pół siatki Karoliny Smagi wysoko zwyciężyło HSBC.
HSBC Volley - WSiP 3:0 (25:17, 25:13, 25:16)
2011-12-16 23:14:56
W meczu pomiędzy Meblobraniem a Compem nie było niespodzianki. Grający na luzie „meblowi” pewnie zwyciężyli 3:0.
Od początku pewni siebie gracze Meblobrania nieco lekceważyli komputerowców, którzy przyjechali do Areny Ursynów w osłabionym składzie. Rozgrywająca „meblowych”, Katarzyna Janiszewska na nieszczęście graczy Compa do swojego zadania podeszła jednak bardzo profesjonalnie i z łatwością gubiła blok rywali. Piłki od niej wykorzystywali Adam Borówka i Cezary Alberski. Set zakończył się zwycięstwem Meblobrania 25:18.
W drugim secie siatkarze Meblobrania trochę się przeliczyli. Komputerowcy bowiem stawili im duży opór. Bardzo dobrze w przyjęciu grała Daria Renn, a Marcin Wojtaś i Adam Klepka całkiem nieźle radzili sobie na siatce. Kapitan Meblobrania poprosiła więc swój zespół o koncentrację. Jej koledzy zastosowali się do prośby i pewnie „dociągnęli” prowadzenie do końca. Meblobranie.pl wygrało 25:19.
W ostatniej części spotkania przez dłuższy czas prowadziła drużyna Compa, a sporo akcji Meblobrania kończyło się zbiciami w siatkę. W kluczowym momencie seta informatycy zaczęli jednak mylić się w ofensywie. Zawodnicy Meblobrania za to skoncentrowali się i dokończyli dzieła. Oficjalnie zostali tym samym nowymi mistrzami PlayVolley!
Comp SA - Meblobranie.pl 0:3 (18:25, 19:25, 19:25)
2011-12-27 09:00:00
Edycja ZIMA 2012 PlayVolley - Ligi Siatkówki Firm wystartuje już 17 stycznia 2012 roku. Zapraszamy do udziału w niej. Zapisy trwają.
PlayVolley to jedyna biznesowa liga w Polsce oparta na profesjonalnej drużynie siatkarzy, grającej w PlusLidze o medale mistrzostw Polski. Podpatrywać zawodowców, a chwilę później starać się grać tak jak oni - to nie lada gratka dla wszystkich sympatyków sportu. Czynią to już zawodnicy kilkunastu firm. Zaufali nam m.in.: Accorhotels.com, Andra, Asseco Poland, BRE Bank SA, CB Richar Ellis, Comp SA, Decathlon, Deutsche Bank, GfK Polonia, HSBC Bank, ING, Jones Lang LaSalle, Karmar, KB-Warta, KIR, KNF, Kosmepol, Lenovo, Neckermann Polska, OSRAM, Panasonic, PKO BP, Polskapresse, WIChiP PW, Reckitt Benckiser, SMG/KRC, Wincanton, WSiP, ZBP. Warto pójść w ich ślady! Dlaczego? Wystarczy zapoznać się z aktualną ofertą i filmem promującym.
Oferta
Zobacz film
Co zrobić, aby się zapisać? Wystarczy wydrukować, wypełnić i przesłać do nas kartę zgłoszeniową (pobierz kartę). Rekrutacja trwa do 5 stycznia.
Czekamy na Was!