PKP Intercity umocniło się na pozycji lidera I ligi PlayVolley!

9 marca 2018

Już na samym początku meczu widać było, że siatkarze PKP Intercity nie zamierzają dać Rywalom żadnych szans. Błyskawicznie wyszli bowiem na wysokie prowadzenie 7:4, 12:7. Gracze UCSiR nie przejęli się tym jednak. Grali swoje i doprowadzili ze stanu 10:16 do 15:16 przy zagrywce Mariusza Kowalskiego. Słowo „swoje” ma tu istotne znacznie, Halowców nie było bowiem stać na więcej. Po drugiej stronie siatki rozkręcili się Krzysztof Pikuła i Damian Wojdak. Kończyli niemal wszystkie posyłane do nich przez rozgrywającego piłki i budowali przewagę swojego zespołu. Już trzy minuty później Intercity postawiło kropkę nad i: atomowym atakiem zapewnili sobie zwycięstwo 25:16 i prowadzenie w całym meczu.

W drugim secie wyrównana walka trwała tylko przez parę chwil (2:2) Kiedy na zagrywkę wszedł Krzysztof Pikuła, marzenia o zwycięstwie graczy Ursynowskiego Centrum Sportu i Rekreacji prysły jak mydlana bańka. 4 asy Krzysztofa Pikuły zrobiły swoje:). Wspierali Go Grzegorz Malczewski i Radosław Kozera, którzy dopisali do tabeli po 1 oczku asów serwisowych. Reprezentacja Kolejarzy powiększała swoją przewagę i zmierzała po zwycięstwo. Przy stanie 10:17 Gospodarze Hali próbowali ratować się czasem, jednak po wejściu na boisko popełnili zbyt dużo błędów w przyjęciu i oddali ten set zdobywając jedynie 13 punktów.

Gracze Ursynowskiego Centrum Sportu i Rekreacji chcieli wywalczyć honorowy punkt. Walczyli Oni jednak nie tylko z rywalami, ale i sami ze sobą. W trzeciej partii popełnili bowiem zbyt dużo błędów w ataku. Znacznie rzadziej mylili się Zawodnicy PKP Intercity, którzy - podobnie jak w poprzednich setach - konsekwentnie budowali sobie przewagę. O Ich siłę ognia dbał cały czas Krzysztof Pikuła, który z pewnością walczyć będzie o statuetki rozgrywek I ligi PlayVolley w sezonie ZIMA 2018. To właśnie po potężnych zagrywkach swojego Kapitana Kolejarze sięgnęli po zwycięstwo. PKP Intercity wznieśli ręce w geście triumfu. Trzeciego seta wygrali 25:23, a cały mecz 3:0.